Zdrowe przywództwo i praca duszpasterska – R. Foster

Zdjęcie: Klaus Dieter vom Wangenheim z Pixabay

Richard Foster, jako pastor, w soboty przechadzał się po pustym kościele, siadał w różnych ławkach i modlił się za osoby, które miały tam zasiąść w niedzielę. Wyobrażał sobie ich życie i powierzał Bogu przesłanie kazania, które miał wygłosić.

Choć od publikacji jego książki Celebration of Discipline w 1978 roku wiele się zmieniło, jedno pozostaje aktualne: wezwanie, by pastorzy i liderzy kościelni wiernie podążali za Jezusem i formowali swoich wiernych.

W rozmowie z pastorem i autorem Richem Villodasem Foster przypomina, czym jest zdrowe przywództwo duchowe w epoce powierzchowności i rozproszenia.

Człowiek ważniejszy niż „wyniki”

Współczesne wskaźniki „sukcesu” Kościoła to frekwencja, budynki i finanse. Foster przyznaje, że musiał z tego zrezygnować, by na nowo zobaczyć w wiernych konkretnych ludzi. Duszpasterstwo zaczyna się od bycia obok drugiego człowieka i uważnego słuchania jego serca.

Przywołuje historię kobiety z Rosji, której kierownik duchowy poświęcał dużo czasu na rozmowy o jej indykach. Krytykowany, odpowiedział: „W tych indykach zawiera się całe jej życie”. Pastor powinien wsłuchiwać się w to, co dla ludzi naprawdę ważne — w ich codzienne sprawy, dramaty i wybory.

Foster wspomina też mężczyznę zboru, który odkrył, że jego badania naukowe są wykorzystywane przez przemysł zbrojeniowy. W takich chwilach nie potrzeba wielu słów — trzeba umieć płakać z drugim człowiekiem i trwać przy nim.

Chrystus w centrum

Zadaniem pastora nie jest skupianie uwagi na sobie, lecz kierowanie jej ku Chrystusowi. „Jezus nie stracił głosu” — mówi Foster. On nadal mówi i daje się poznać tym, którzy chcą słuchać.

Walka z powierzchownością i rozproszeniem

Już w latach 70. Foster pisał, że przekleństwem epoki jest powierzchowność. Dziś dochodzi do niej wszechobecne rozproszenie. Dlatego jedną z kluczowych praktyk duchowych staje się samotność i wyciszenie.

Podczas rekolekcji Foster odkrył, że świat dobrze funkcjonuje bez niego. Samotność uczy „rezygnacji z roli prezesa wszechświata” — pozwala przyjąć, że nie wszystko zależy od nas i że można powiedzieć „nie”.

Początki nie muszą być heroiczne. „Módl się tak, jak potrafisz, a nie tak, jak wydaje ci się, że powinieneś” — radzi. Sam bez powodzenia próbował modlitwy o czwartej rano, naśladując Johna Wesleya. Z czasem zrozumiał, że duchowy wzrost dokonuje się małymi krokami. Nie należy lekceważyć „dnia małych początków”.

Formacja ma konkretny adres

Zdrowa władza duszpasterska polega na prowadzeniu ludzi do Chrystusa, nie do siebie. Formacja zawsze odbywa się w konkretnych relacjach.

Foster wspomina kilkuletniego Davey’ego z zespołem Downa, ciężko chorego chłopca, przy którym spędził wiele godzin w szpitalu. To tam — jak zrozumiał — uczył się modlitwy. Gdy Davey wrócił do kościoła, Foster głosił kazanie „całym sercem”, wiedząc, że chłopiec go słucha.

Jedność mimo podziałów

W czasach silnej polaryzacji pastorzy często znajdują się pod presją. Foster zachęca, by mimo różnic zachować wierność i miłość. Wierni mogą się różnić w wielu ważnych sprawach, ale kluczowy pozostaje „centralny słup namiotu”: Chrystus — Jego życie, nauczanie, śmierć i zmartwychwstanie. Jeśli On pozostaje w centrum, Kościół może przetrwać napięcia.

Prosta codzienność

Dziś Foster porządkuje swoje życie przez proste praktyki: poranne pisanie, spacery po lesie, uważność na Boży głos. Przed spotkaniami pyta nie tylko, co powinien powiedzieć, lecz także czego lepiej nie mówić.

Na zakończenie życzy pastorom, by „z radością stąpali po ziemi”. To radość Pana jest ich siłą.

Opr. na podst. Christianity Today

Zobacz również

EUANGELION – Dobra Nowina

Źródłosłów naszego słowa ewangelia wywodzi się z greckiego euangelion, co oznacza „dobrą nowinę”. Studiując to …