
Zdrowe przywództwo i praca duszpasterska – R. Foster
Richard Foster, gdy był pastorem, w soboty przechadzał się po pustym kościele, siadał w różnych ławkach i modlił się za ludzi, którzy następnego dnia mieli w nich zasiąść. Myślał o ich życiu i powierzał Bogu kazanie, które miał wygłosić.
Od publikacji jego książki „Celebration of Discipline” w 1978 roku wiele się zmieniło. Jedno jednak pozostaje aktualne: wezwanie, by pastorzy i przywódcy kościelni wiernie podążali za Jezusem i pomagali powierzonym im ludziom wzrastać w wierze.
W rozmowie z pastorem i autorem Richem Villodasem Foster przypomina, czym jest zdrowe duchowe przywództwo w czasach powierzchowności i ciągłego rozproszenia.
Człowiek ważniejszy niż „wyniki”
Współczesny „sukces” Kościoła często mierzy się frekwencją, budynkami i finansami. Foster przyznaje, że sam musiał uwolnić się od takiego myślenia, aby na nowo zobaczyć w wiernych konkretnych ludzi. Duszpasterstwo zaczyna się od obecności przy drugim człowieku i uważnego wsłuchiwania się w jego życie.
Przywołuje historię kobiety z Rosji, której duchowy przewodnik poświęcał wiele czasu na rozmowy o jej indykach. Kiedy go za to krytykowano, odpowiedział: „W tych indykach zawiera się całe jej życie”. Pastor powinien umieć słuchać tego, co dla ludzi naprawdę ważne — ich codziennych trosk, dramatów i wyborów.
Foster wspomina także mężczyznę ze swojego zboru, który odkrył, że prowadzone przez niego badania naukowe są wykorzystywane przez przemysł zbrojeniowy. W takich chwilach nie potrzeba wielu słów. Czasem trzeba po prostu umieć płakać z drugim człowiekiem i przy nim pozostać.
Chrystus w centrum
Zadaniem pastora nie jest skupianie uwagi na sobie, lecz kierowanie ludzi ku Chrystusowi. „Jezus nie stracił głosu” — mówi Foster. Nadal przemawia i daje się poznać tym, którzy chcą Go słuchać.
Walka z powierzchownością i rozproszeniem
Już w latach 70. Foster pisał, że przekleństwem naszej epoki jest powierzchowność. Dziś dochodzi do niej jeszcze wszechobecne rozproszenie. Dlatego jedną z ważnych praktyk życia duchowego stają się samotność i wyciszenie.
Podczas rekolekcji Foster odkrył, że świat całkiem dobrze radzi sobie bez niego. Samotność uczy — jak sam to ujmuje — „rezygnacji z roli prezesa wszechświata”. Pomaga zaakceptować, że nie wszystko zależy od nas i że czasem można po prostu powiedzieć „nie”.
Początki nie muszą być heroiczne. „Módl się tak, jak potrafisz, a nie tak, jak wydaje ci się, że powinieneś” — radzi Foster. Sam bez powodzenia próbował modlić się o czwartej rano, naśladując Johna Wesleya. Z czasem zrozumiał, że duchowy wzrost dokonuje się małymi krokami. Nie należy więc lekceważyć „dnia małych początków”.
Formacja ma konkretny adres
Zdrowe przywództwo duszpasterskie polega na prowadzeniu ludzi do Chrystusa, a nie na uzależnianiu ich od siebie. Duchowy wzrost dokonuje się zawsze w konkretnych relacjach.
Foster wspomina kilkuletniego Davey’ego, chłopca z zespołem Downa, który ciężko zachorował. Spędził przy nim wiele godzin w szpitalu i właśnie tam — jak później zrozumiał — uczył się modlitwy. Gdy Davey wrócił do kościoła, Foster głosił kazanie „całym sercem”, świadomy, że chłopiec siedzi wśród słuchaczy.
Jedność mimo podziałów
W czasach silnej polaryzacji pastorzy często znajdują się pod ogromną presją. Foster zachęca, aby mimo różnic zachować wierność Chrystusowi i miłość do ludzi. Chrześcijanie mogą różnić się w wielu ważnych sprawach, ale najważniejszy pozostaje „centralny słup namiotu”: Chrystus — Jego życie, nauczanie, śmierć i zmartwychwstanie.
Jeśli On pozostaje w centrum, Kościół może przejść przez napięcia i podziały, nie tracąc swojej jedności.
Prosta codzienność
Dziś Foster porządkuje swoje życie wokół prostych praktyk: porannego pisania, spacerów po lesie i wsłuchiwania się w Boży głos. Przed spotkaniami pyta Boga nie tylko o to, co powinien powiedzieć, ale również o to, czego lepiej nie mówić.
Na zakończenie życzy pastorom, aby „z radością stąpali po ziemi”. To radość Pana jest ich siłą.
Opr. na podst. Christianity Today