Spojrzenie Jezusa (Mk 10:21)

„Jezus spojrzał na niego i umiłował go.” (Ew.Marka 10,21)

To jedno zdanie odsłania coś niezwykłego. Miłość Jezusa nie zaczyna się od tego, co człowiek zrobił. Nie zaczyna się od jego decyzji, od jego wierności, ani od jego doskonałości. Zaczyna się od spojrzenia.

Zanim padło jakiekolwiek wezwanie, zanim pojawiło się wymaganie, Ewangelia mówi: Jezus spojrzał… i umiłował.

To znaczy, że miłość Boga nie jest nagrodą. Jest początkiem.

Człowiek, na którego spojrzał Jezus, nie był doskonały. Był bogaty, przywiązany do swojego bezpieczeństwa, niezdolny jeszcze do całkowitego zaufania. A jednak Ewangelia nie mówi: Jezus spojrzał na niego i ocenił go. Nie mówi: spojrzał i odrzucił go. Mówi: spojrzał i umiłował.

To spojrzenie zmienia wszystko.

Bo największym pragnieniem człowieka nie jest sukces, ani bezpieczeństwo, ani nawet odpowiedź na wszystkie pytania. Najgłębszym pragnieniem jest być zobaczonym — i nie zostać odrzuconym.

Tak patrzy Bóg. Widzi prawdę o człowieku — i mimo to go kocha.

Może dlatego tak wielu ludzi boi się Bożego spojrzenia. Bo myślimy, że zobaczy naszą słabość i się odwróci. Tymczasem Ewangelia pokazuje coś odwrotnego. Jezus widzi wszystko — i właśnie dlatego kocha naprawdę.

I być może wiara zaczyna się właśnie w tym miejscu. Nie wtedy, gdy człowiek patrzy na Boga, ale wtedy, gdy pozwala, aby Bóg spojrzał na niego.

Spojrzenie, które nie niszczy.
Spojrzenie, które nie zawstydza.
Spojrzenie, które przywraca życie.

„Jezus spojrzał na niego i umiłował go”.

To zdanie nie jest tylko opisem jednego człowieka. To jest historia każdego z nas.

„W tym przejawia się miłość, że nie my umiłowaliśmy Boga, ale że On sam nas umiłował i posłał Syna swojego jako ofiarę przebłagalną za nasze grzechy” (1 J 4:10).

Opr. RaK

Zobacz również

Koinonia – Chrześcijańska wspólnota

W Nowym Testamencie występuje pewna grupa wyrazów zawierających w sobie pojęcie wspólnoty. Najważnieszym z nich …