Fragment 4

ROZDZIAŁ 16

Czy zmarli źli ludzie idą do piekła?

Przeczytaj Ps. 73:12—19

1. Bardzo niepopularna doktryna.

„Panie i panowie! Ideę piekła zrodziły, z jednej strony chęć zemsty i brutalność, z drugiej zaś tchórzostwo… Nie mam szacunku dla żadnego człowieka, który wierzy w piekło. Nie mam szacunku dla nikogo, kto o nim wygłasza kazania… Nie lubię tej doktryny, nienawidzę jej, pogardzam nią i sprzeciwiam się jej… Żadne słowa nie mogą wyrazić, jak ohydna jest nauka o piekle”. Tak mówił R. G. Ingersoll, ,,wielki agnostyk”.

Pastor Russell bez wytchnienia zajmował się swoim ulubionym tematem, „Koszmar wiecznej tortury”. W jego mniemaniu, ta okropna nauka była głoszona przez kapłanów u-gruntowanych Kościołów, w celu napełnienia strachem serc słuchaczy, aby łatwiej można było nimi kierować.

Pozwólcie, iż dodam tu słowa Adwentysty Dnia Siódmego: „Dla wielu ludzi religia jest zwykłym „wyjściem awaryjnym”. Przyjmują ją ze strachu, który zrodziły w nich opisy wiecznie płonącego piekła, do którego powędrują, jeżeli nie przyjmą religii i nie zaczną uczęszczać do kościoła”.

2. Zarzuty przeciwko nauce o piekle i odpowiedzi na nie.

Zarzut a. Bóg jest miłością, a zatem samo istnienie piekła jest niemożliwe. „Stwórca, który dręczyłby wiecznie swoje stworzenie byłby szatanem a nie Bogiem miłości” (Rutheriord: „Nędza świata” — „Worid Distress”, s. 40).

Odpowiedź. Miłość nie wyklucza gniewu, szczególnie gniewu skierowanego przeciwko tym, którzy miłość tę uporczywie odrzucają. Wszak sam Jezus Chrystus będący wcieleniem miłości raz za razem mówił o karze piekieł.

Zarzut b. Bóg jest sprawiedliwością, a więc nie może odpowiadać wieczną karą na ograniczony w czasie grzech. Nie byłoby to sprawiedliwe, bowiem kara musi odpowiadać przestępstwu.

Odpowiedź. Nie jest konieczne, aby czas trwania przestępstwa odpowiadał czasowi trwania kary. Nawet tu i teraz trwające minutę przestępstwo może spowodować dożywotnią karę więzienia. Decydujący jest rodzaj przestępstwa. Zdrada własnego kraju jest często karana pozbawieniem życia. A zatem zdrada najwyższego Majestatu, dobrowolne odrzucenie Bożej miłości, zasługuje na najwyższą karę.

Zarzut c. Bóg jest sprawiedliwością (raz jeszcze), a zatem nie skazywałby na najgłębsze otchłanie piekła milionów i miliardów niewinnych pogan, którzy nigdy nie słyszeli Ewangelii.

Odpowiedź. Ponieważ zagadnieniu temu poświęcony będzie cały rozdział (20) pominiemy je tutaj.

Zarzut d. Bóg jest mądrością, a przeto wie, iż maksymalna kara nie da żadnych pożytecznych rezultatów.

Odpowiedź. Istotne jest, iż Bóg pozostaje Bogiem! Wszystko inne jest mało ważne. Bóg nie będzie Bogiem, jeżeli nie zachowa wszystkich swoich atrybutów, w tym i sprawiedliwości. „Sprawiedliwość musi być zachowana, choćby cały świat miał zginąć”. Lekceważenie tej zasady oznaczałoby koniec tak Boga, jak i człowieka. To przecież nieubłagana Boża sprawiedliwość przybiła do krzyża Jezusa — Odkupiciela grzechu. Co więcej Bóg zapowiedział najwyższą karę dla tych, którzy odrzucają tak kochającego i wspaniałego Zbawiciela. Gdy groźba ta traktowana jest na równi poważnie z obietnicą zbawienia wszystkich, którzy przyjęli Chrystusa, ma to na człowieka nieobliczalny wpływ popychający go ku dobremu. Co więcej, zachowana jest cześć Boga a. Jego sprawiedliwość usatysfakcjonowana. I to liczy się najbardziej.

Zarzut e. Bóg jest wszechpotężny (i kochający) a zatem nie pozwoli, aby szatan trzymał w szponach tych, których Bóg stworzył. Pewien kapłan o uniwersalistycznych przekonaniach wyrażał to w trochę inny sposób. Słuchałem kiedyś jego kazania wygłaszanego w konserwatywnym rzekomo Kościele. Stwierdził on: „Gdy nadejdzie koniec, wszyscy zostaną zbawieni. Mam nadzieję, iż również szatan dostąpi zbawienia”.

Odpowiedź. Bóg nie używa swojej wszechmocy, aby wciągać ludzi do nieba w taki sposób, by ich wolna wola przestała istnieć. Człowiek, który z własnej woli odrzucił Chrystusa jest potępiony z powodu własnego grzechu.

Co się tyczy teorii, iż na końcu wszyscy ludzie, demony i nawet sam szatan będą zbawieni, to Biblia naucza, że będzie wręcz odwrotnie (Mat. 7:13.14; 22:14; 25:10; 25:41; 25:46; Jud. 6).

Zarzut f. Bóg jest Stwórcą. On tak nas stworzył, iż instynktownie buntujemy się przeciwko myśli o wiecznej karze. A więc myśl ta nie może być prawdziwa, gdyż „głos ludu jest głosem Boga”.

Odpowiedź. Odrzucanie myśli o wiecznym potępieniu wynika nie z istoty stworzenia, lecz z buntu. I z pewnością, w obliczu upadku człowieka slogan „głos ludu jest głosem Boga” wymaga uczynienia poważnych zastrzeżeń. Lud, kierowany swą złą naturą, wybrał Barabasza a nie Chrystusa.

Zarzut g. Bóg jest tym, Który się objawia. W swoim Słowie nie nauczał nas, że źli ludzie idą do piekła po śmierci.

Odpowiedź. Dochodzimy teraz do samego jądra problemu. Pytanie i problem nie polegają na tym, czy Ingersoll lub ktoś inny nie lubił, nienawidził, pogardzał i zwalczał doktrynę o piekle, lecz na tym, czy Bóg objawił ją w swoim Słowie. To prowadzi nas do ostatniego podrozdziału.

3. Czy Biblia rzeczywiście naucza, iż źli ludzie idą po śmierci do piekła?

Tu musimy być bardzo ostrożni. Bardzo często, gdy Biblia mówi o wiecznym przeznaczeniu ludzi niegodziwych, mówi o stanie ostatecznym, o karze jaka spotka ich ciała i duszę po sądzie ostatecznym. Zagadnieniu temu poświęcone będą dwa osobne rozdziały (46 i 47). Tu odpowiadamy jedynie na pytania. czy źli ludzie idą po śmierci do piekła.

Biblijna nauka na ten temat nie jest bogata objętościowo, lecz wystarczająco jasna. Ograniczmy się do kilku przykładów. Według Asafa niegodziwi strącani są w zagładę. Nagle niszczeją, giną z przerażenia (Ps. 73:12—19). Bogacz po śmierci został stracony do miejsca, gdzie cierpiał męki i skąd nie było ucieczki (Łuk. 16:23.26). A Judasz, gdy popełnił samobójstwo, poszedł „na miejsce swoje”, rzecz jasna na miejsce zatracenia (Dz. 1:25).

ROZDZIAŁ 17

Jak rozumie się terminy „Sheol” i „Hades”?

Przeczytaj Łuk. 16:19—31

1. Cztery błędne poglądy na Sheol.

Możecie się zastanawiać, dlaczego cały rozdział jest poświęcony temu zagadnieniu. Dlaczego martwić się o znaczenie jednego hebrajskiego i jednego greckiego słowa? Czemu nie wziąć się za coś ,,bardziej praktycznego”? Przyczyna jest następująca: jest rzeczą bardzo praktyczną i pożyteczną dowiedzieć się wszystkiego czego tylko dowiedzieć się można o staro-testamentowym słowie „Sheol” i nowotestamentowym słowie „Hades”, bowiem niektóre sekty stale powtarzają ludziom, iż z powodu niewłaściwego tłumaczenia tych słów (i słowa „Gehenna”) doktryna piekła, jako miejsca wiecznej kary, zajęła tak mocną pozycję w Kościele. Sekty te podkreślają, że gdyby tylko ludzie poświęcili czas na przeanalizowanie rzeczywistego znaczenia wspomnianych słów w ich oryginalnych językach, przywrócony by został spokój dusz.

Cóż, pójdźmy za ich radą i przeanalizujmy znaczenie obu terminów (zostawiając Gehennę, która będzie omówiona w rozdziale 46) tak dokładnie, jak to można uczynić w jednym rozdziale.

Słowo „Sheol” pojawia się w Starym Testamencie ponad sześćdziesiąt razy. W greckim tłumaczeniu Starego Testamentu (określanym jako LXX) jest ono przełożone jako „Hades” i to słowo występuje również w Nowym Testamencie. A zatem „Sheol” i „Hades” mogą być rozważane wspólnie.

W polskim przekładzie Biblii słowa te są tłumaczone jako „podziemie”, „kraina umarłych”, „piekło”, …otchłań” i „grób”. (Autor analizuje tu rozmaite tłumaczenia tych terminów, zastosowane w kilku wersjach angielskich przekładów Pisma świętego (przy p. tłum.).

Pierwszym błędnym przekonaniem jest pogląd, jakoby przekład słowa „Sheol” był zawsze słuszny. Gdy Russelici wskazują na „błędy w tłumaczeniu” mają częściową słuszność. Każdy może to sam sprawdzić. Na przykład, czy autor Psalmu 116 rzeczywiście chciał powiedzieć, iż „spętały go więzy śmierci i opadły go trwogi otchłani?” Czy zgodne z kontekstem i oryginałem są słowa Izajasza, iż rzesze pojmanych w niewolę wraz ze swym przepychem i zgiełkiem wpadły do piekła (patrz Iz. 5:14)? Czy Jonasz połknięty przez rybę rzeczywiście znajdował się w krainie umarłych (patrz Jon. 2:2)?

Istnieje także drugi błędny pogląd, mocno wpojony w umysły wielu studentów, którzy znajdują go w leksykonach i encyklopediach. Jest nim przekonanie, iż Stary Testament uczy, iż wszyscy ludzie idą po śmierci do miejsca, które nie jest ani miejscem błogosławieństwa, ani miejscem bólu. Jest to kraina cieni, w dosłownym tego słowa znaczeniu.

Błąd ten jest moim zdaniem spowodowany nieumiejętnością dojrzenia, iż język biblijny musi być w wielu przypadkach traktowany przenośnie a nie dosłownie. Tak więc rozważana tu teoria jest obciążona wszelkiego rodzaju trudnościami. Jeżeli Sheol ma być miejscem, do którego idą wszyscy ludzie, to czemu dostanie się tam wielokrotnie używane w formie przestrogi (Ps. 9:17; Przyp. 5:5; 7:27; 15:24; 23:14)? Jeżeli Sheol nie może być miejscem gdzie panuje ból, to czemu Mojżesz ostrzegał nas, że płonie tam Boży gniew (V Mojż. 32:22)? I wreszcie, jeżeli Stary Testament uczy nas, że po śmierci wszyscy idą do posępnej krainy cieni, to w jaki sposób wierzący mogą podchodzić do śmierci z radosnym oczekiwaniem (IV Mojż. 23:10; Ps. 16:9—11; 17:15; 73:24—26)?

Trzecie błędne przekonanie, dosyć popularne w pewnych kręgach ewangelickich, mówi, iż Sheol jest światem podziemnym, podzielonym na dwie części. Jedna jest dla sprawiedliwych, druga dla niegodziwych. Ale w Starym Testamencie nigdzie nie ma mowy o podzielonym Sheolu. Psalm: 9:18 nie mówi, iż bezbożni wrócą do jednej części Sheolu, lecz że wrócą do Sheolu. Przypowieści Salomona 15:24 nie skłaniają człowieka, by unikał jednej z części Sheolu, lecz by unikał samego Sheolu. I nigdzie nie czytamy, aby dzieci Boże szły po śmierci do tej lub tamtej części Sheolu. Teoria podzielonego Sheolu jest wzięta z pogańskiej wizji świata podziemnego. Ani Sheol w Starym, ani Hades w Nowym Testamencie nie mogą być tak rozumiane.

Czwartym błędnym poglądem jest pogląd pastora Russella. Aczkolwiek, jak na to wskazywałem, ma on częściowo rację krytykując tłumaczenie zawarte w niektórych przekładach Biblii, to jednak myli się twierdząc, iż tłumaczenia te ca całkowicie niewłaściwe. Szczególnie zaś myli się we własnym tłumaczeniu, które przejęli po nim Świadkowie Jehowy. Według nich Sheol oznacza „Zapomnienie” lub „Nie-istnienie”. Jest to absolutnie fałszywe.

Sami możecie zobaczyć, co się dzieje, gdy podstawić słowo „Nie-istnienie” zamiast Sheolu, na przykład w V Mojż. 32:22. Czy gniew Boży może rzeczywiście płonąć w głębinach Nie-istnienia? Czy ktokolwiek może pojąć sens takiego stwierdzenia? Bez sensu jest również powiedzenie, iż gniew ten płonie „aż do głębin grobu”.

2. Jaki jest w moim przekonaniu właściwy pogląd.

Sheol jest stanem lub miejscem, do którego człowiek zstępuje, co można rozumieć bądź dosłownie, bądź przenośnie. Słowo to ma różne znaczenie i w każdym przypadku kontekst musi rozstrzygać o jego rozumieniu.

a. Czasami Sheol jest miejscem kary dla bezbożnych. W tych przypadkach dobrym jego przekładem jest słowo „piekło”. Patrz V Mojż. 32:22; Ps. 9:17; 55:15; Przyp. 15:11.25 itd. W tych fragmentach Sheol jest tym miejscem, w którym płonie Boży gniew i dostają się tam po śmierci ludzie źli — źli, a nie sprawiedliwi.

b. W innych fragmentach Sheol odnosi się prawdopodobnie do grobu, gdzie rzeczywiście dostają się po śmierci wszyscy ludzie i sprawiedliwi i bezbożni (oczywiście ich ciała). Weźcie pod uwagę „osiwiałego ze zmartwienia” Jakuba schodzącego do grobu (I Mojż. 44:29, 31; I Król. 2:6,9).

c. W kilku innych fragmentach dobrymi odpowiednikami mogą być „stan śmierci”, czy „bezcielesna egzystencja”. Ale, uważajcie teraz: ów stan separacji duszy i ciała jest opisywany, jakby było to miejsce (I Sam. 2:6), wyposażone w bramy (Iz. 38:10). Rzecz jasna, do takiego miejsca, rozumianego symbolicznie, zstępują wszyscy ludzie. Czy jesteś człowiekiem wierzącym czy niewierzącym, po śmierci twoje ciało i dusza rozdzielają się a zatem w tym rozumieniu, wszyscy po śmierci idą do Sheolu. Należy jednak odnotować, iż żaden fragment Starego i Nowego Testamentu nie uczy nas, iż natychmiast po śmierci dusze wszystkich ludzi idą do jednego miejsca (rozumianego dosłownie). Przeciwnie, Biblia stale uczy nas, że w chwili śmierci źli ludzie są na wieki potępieni a sprawiedliwi (w Chrystusie oczywiście) na wieki błogosławieni.

3. Znaczenie nowotestamentowego słowa „Hades”.

W podobieństwie o bogaczu i Łazarzu (Łuk. 16) Hades nie jest rozumiany jako podzielony na dwie części podziemny świat, gdzie jedna część to „łono Abrahama”, druga zaś to coś innego. Przeciwnie, Hades oznacza piekło. Jest to miejsce męki i płomieni (Łuk. 16:23.24). Podobnie „piekło” jest właściwym tłumaczeniem słowa „Hades” w Mat. 11:23 i Łuk. 10:15, bowiem Hades jest tam ostro przeciwstawiany niebu. Piekło należy tu prawdopodobnie rozumieć symbolicznie, jako całkowitą ruinę. Myśl zawarta w Mat. 16:18 jest prawdopodobnie taka, iż nawet wszystkie demony wylewające się z bram piekieł nigdy nie będą w stanie przemóc prawdziwego Kościoła Chrystusowego. W Dziejach Apostolskich 2:27.31 termin „Hades” jest przez wielu interpretowany jako wskazanie, iż dusza Jezusa nie była poddana stanowi śmierci (bez cielesnej egzystencji) ani też w tym stanie pozostawiona. Prócz tego znaczenia, można też przyjąć, iż zwrot „moja dusza” (zgodnie ze znanym hebrajskim idiomem) oznacza „ja”. Tak interpretowany cały fragment (Dz. 2:22—31) wskazywałby, iż ciało Chrystusa (w przeciwieństwie do ciała Dawida) nie ujrzało skażenia w grobie i trzeciego dnia zostało wskrzeszone w chwale. W trzech fragmentach Objawienia św. Jana, gdzie Hades jest wspomniany (1:18; 6:8; 20:13.14) oznacza on prawdopodobnie stan śmierci. Jednakże i tutaj stan ten jest opisywany przenośnie, jako miejsce (do którego Chrystus ma klucz) lub jako osoba, (kora podąża za śmiercią 6:8 i na końcu zostaje wrzucona do jeziora ognistego, 20:13.14).

ROZDZIAŁ 18

Czy istnieje takie miejsce jak czyściec?

Przeczytaj Hebr. 10:11—18

1. Ostry kontrast.

Opowiadają o pewnym pobożnym członku Kościoła Rzymskokatolickiego, że zdając sobie sprawę z nadchodzącej śmierci wykrzyknął: o, błogosławiony czyśćcu!” Kardynał Gibbons nazywał doktrynę o czyśćcu „doktryną miłosierdzia” i stwierdzał, odnośnie modlitw za dusze w czyśćcu: „nie umiem sobie przypomnieć żadnej doktryny chrześcijańskiej wiary, która byłaby bardziej pocieszająca dla ludzkiego serca niż nauka o skuteczności modlitw za dusze tych, co odeszli. Pozbawia ona śmierć jej kolców” („Wiara naszych ojców” — The Faith of Our Fathers”, s. 211, 223, 224).

Z drugiej strony, nawrócony na protestantyzm Ojciec Chiniquy, który przez pięćdziesiąt lat był członkiem Kościoła Rzymskokatolickiego (z czego połowę służył jako ksiądz), pisał: „Jak długo, o Panie, będzie ten zuchwały wróg Ewangelii, Kościół Rzymskokatolicki, tuczył się łzami wdów i sierot przy pomocy owego okrutnego i świętokradczego pogańskiego wymysłu — czyśćca! („Pięćdziesiąt lat w Kościele Rzymskokatolickim” — „Fifty Years in the Church of Rome”, s. 48).

Nauka o czyśćcu: „doktryna miłosierdzia”, ….,pocieszająca dla serca ludzkiego”, czy ,,okrutny i świętokradczy wymysł pogaństwa”. Czym jest naprawdę?

2. Krótki opis rzymsko-katolickiej doktryny czyśćca.

Zgodnie ze słowami kardynała Gibbonsa: „Kościół katolicki uczy, że prócz miejsca wiecznych mąk dla bezbożnych i miejsca nieskończonego pokoju dla sprawiedliwych istnieje w przyszłym życiu pośredni stan przejściowych cierpień, przeznaczony dla tych, którzy zmarli w stanie wybaczalnych grzechów bądź nie zadowolili sprawiedliwości Bożej odnośnie grzechów już przebaczonych. Uczy nas także, iż aczkolwiek dusze skazane na ten stan pośredni, popularnie zwany czyśćcem, nie mogą pomóc same sobie, mogą doznać pomocy ze strony wiernych na ziemi” (op. cit., s. 210).

Sobór Trydencki tak zdefiniował katolicką naukę o czyśćcu:

„Czyściec istnieje i przebywające tam dusze doznają pomocy dzięki modlitwom wiernych a szczególnie dzięki przyjętej Ofierze Ołtarza”. (Sesja XXV).

„Święty Sobór nakazuje pilnie wszystkim biskupom, by dołożyli wszelkich starań na rzecz rozpowszechniania pełnej doktryny o czyśćcu. Należy w nią wierzyć, ma być utrzymywana. nauczana i głoszona w Chrystusie z ambon” (Sesja XXV).

W stosunku do ludzi, którzy doktrynę tę odrzucają ten sam Sobór orzekł: ,,Niech będzie wyklęty” (Sesja VI).

Katolicka doktryna zawiera następujące elementy:

a. Czyściec jest miejscem, w którym ogromna większość dusz zmarłych ludzi cierpi męki, przez co jest stopniowo oczyszczana.

b. Dusze te płacą pozostałości swoich długów. W czyśćcu odbywają resztę doczesnych kar za grzechy, jakie popełniły w ziemskim życiu.

c. Intensywność i czas trwania cierpień są zróżnicowane. Jedni cierpią dłużej, inni krócej — jedni bardziej, inni mniej. Zależy to w pewnej mierze od rodzaju życia, jakie dusze te prowadziły na ziemi. W pewnej mierze zależy to też od tego, co robią dla nich żyjący na ziemi przyjaciele, od zanoszonych w ich intencji modlitw, od zakupywanych odpustów a szczególnie od mszy, które za nich zamawiają.

d. Żyjący na ziemi przyjaciele muszą za te msze płacić.

e. Papież sprawuje pewnego rodzaju jurysdykcję nad czyśćcem. Jego przywilejem jest na przykład udzielanie odpustów, które mogą zmniejszyć intensywność cierpień duszy w czyśćcu a nawet skrócić ich trwanie.

3. Brak biblijnych dowodów.

Gdy zadaje się pytanie, „gdzie mogę znaleźć to wszystko w Biblii?”, rzymskokatolicy, jak np. Kardynał Gibbons udzielają bardzo odkrywczej odpowiedzi. Stwierdziwszy najpierw, iż doktryna ta jest wyraźnie zawarta w Starym Testamencie, cytuje jeden fragment i to fragment pochodzący z Księgi uznanej przez protestantów za apokryf. Jest to fragment z „Księgi Machabeusz” 12:43—45, „z charakterystyczną dla niej przesadą i częstym moralizatorstwem”, (Bruce M. Metzger: „Wprowadzenie do apokryfów” — „An Introduction To The Apocrypha”, s. 146). Jednakże nawet i ten fragment nie stanowi poparcia dla katolickiej doktryny, bowiem mówi o modlitwie za żołnierzy zmarłych w stanie śmiertelnego (a nie wybaczalnego) grzechu bałwochwalstwa.

Gibbons odwołuje się również do dwóch fragmentów z Nowego Testamentu. Pierwszy z nich to Mat. 12:32, który mówi nam, iż grzech przeciwko Duchowi Świętemu nie będzie odpuszczony ani w tym wieku, ani w przyszłym. Oczywiście oznacza to, iż wskazany grzech nigdy nie będzie przebaczony. Nie oznacza jednak, aby niektóre grzechy miały być w przyszłym wieku odpuszczone. Gdyby zaś miało tak być, to i tak nie stanowi to żadnego poparcia dla doktryny o czyśćcu, bowiem wiek przyszły, to wiek po powtórnym nadejściu Chrystusa, w którym, zgodnie z doktryną katolicką, czyściec ma przestać istnieć.

Drugi fragment, to I Kor. 3:12—15. Nie zajmie nam wiele czasu przedstawienie dokładnej jego egzegezy. To, co poniżej napisane wystarczy, aby dowieść, iż ten fragment Listu do Koryntian nie daje żadnego poparcia doktrynie katolickiej. Ogień, który ma wyjawić i wypróbować dzieła człowieka z pewnością nie jest dosłownie rozumianym płomieniem, w którym, według katolików, oczyszczane są dusze. Zgodnie z omawianym fragmentem niektórzy ludzie są zbawieni „t a k jednak, jak przez ogień” a nie „przez ogień”. I wreszcie, fragment ten odnosi się przede wszystkim nie do stanu przejściowego, lecz do stanu, jaki ma nastąpić po „dniu sądnym”, kiedy to, jak już wskazywałem, czyściec będzie należał do przeszłości.

Inni katoliccy autorzy starają się znaleźć poparcie dla tej doktryny w takich fragmentach, jak Iz. 4:4; Zach. 9:11; Mai. 3:2.3; Mat. 5:22.25.26 i Obj. 21:27. Jednakże pobieżne nawet spojrzenie na te fragmenty natychmiast wykazuje, iż nie mają one nic wspólnego z czyśćcem.

4. Rzymskokatolicka doktryna czyśćca jest całkowitą herezją.

a. Jest sprzeczna ze zdrową teologią i antropologią (biblijną nauką o Bogu i człowieku). Podczas gdy Biblia wszędzie podkreśla fakt że człowiek sam nie może się zbawić (Rzym. 3:21—27; 7:14—25; 8:3) i że zbawienie jest przede wszystkim dziełem Bożym, Ps. 32:1.2; Rzym. 7:24.25; Ef. 2:8—10; Tyt. 3:4—7; I Ptr. 1:9), to nauka o czyśćcu przesuwa nacisk z Boga na człowieka. Zgodnie z nauką Rzymu to właśnie człowiek, do pewnego stopnia, płaci rachunki, cierpi doczesną karę za swoje grzechy i zarabia na zbawienie. W rzeczywistości zgodnie z tą doktryną niektórzy ludzie mogą już w tym życiu dokonać więcej niż tylko brać udział w dobrych uczynkach. Rezultaty ich „nadprogramowej” działalności oddziaływają na dusze w czyśćcu! Taka nauka całkowicie pomija głębię upadku człowieka i pozbawia Boga należnej Mu czci (Rzym. 11:36).

b. Jest sprzeczna ze zdrową chrystologią (biblijną nauką o Chrystusie). Zgodnie z Biblią Jezus „zapłacił wszystko”. To On, przez ofiarowanie siebie (Hebr. 9:26) dokonał dla nas wiecznego odkupienia (Hebr. 9:12). Co więcej, to On, jedną ofiarą uczynił doskonałymi wszystkich, którzy są uświęceni (Hebr. 10:14). „Krew Jezusa Chrystusa, Syna jego, oczyszcza nas od wszelkiego grzechu (I Jn. 1:7, patrz też Hebr. 5:9; Obj. 1:5). Biblijna nauka nie pozostawia ani trochę miejsca dla katolickiej doktryny czyśćca.

c. Jest sprzeczna ze zdrową soteriologią (biblijną nauką o zbawieniu). Zgodnie z Pismem świętym człowiek jest usprawiedliwiony z wiary w dzieła Chrystusa (Rzym. 5:1), w żadnej zaś mierze przez swoje własne uczynki. Człowiek jest uświęcony przez Ducha Świętego (II Tes. 2:13) a nie poprzez fantastyczne płomienie czyśćca.

d. Jest sprzeczna ze zdrową eklezjologią (biblijną nauką o Kościele i sakramentach). Jakaż różnica występuje między Kościołem opisanym przez Pawła w Liście do Efezjan 5:25— 27 — „pełnym chwały, bez zmazy lub skazy lub czegoś w tym rodzaju, ale żeby był święty i niepokalany” — a instytucją, która w umysłach wielu ludzi pozostawia wrażenie, iż jest zbyt zainteresowana pieniędzmi.

e. Jest sprzeczna ze zdrową eschatologią (biblijną nauką o rzeczach ostatecznych). Zgodnie z Pismem istnieje tylko piekło dla ludzi złych i niebo dla sprawiedliwych. Sprawdźcie to sami badając Ps. l; Ps. 73: Dań. 12:2; Mat. 7:13; 7:24—27; 25:1—13; 31—46; Jn 3:16; II Tes. 1:8—10; Obj. 20:11—15; 22:14.15. Nie ma żadnego czyśćca.

ROZDZIAŁ 19

Czy w przyszłym życiu będzie doskonała równość, czy też będą tam stopnie doli i niedoli?

Przeczytaj Mat. 25:14—30

1. Pęd do równości.

„Zabrać bogatym i podnieść standard życia biednych”. „Dokonać redystrybucji dóbr tak, aby każdy miał tyle samo”. Ze wszystkich stron słyszymy takie slogany. Wielu ludzi wydaje się przekonanych, iż gdy tylko spełni się ten ideał, wszystkie problemy zostaną rozwiązane a ludzie będą na zawsze szczęśliwi.

Dokładniejsze zbadanie zagadnienia ujawnia zazwyczaj, iż „równość”, do której tak wielu, jak twierdzą, dąży, jest rzeczą zmienną i czysto subiektywną. Kowalski chciałby mieć udział w bogactwie Malinowskiego, który jest od niego znacznie zamożniejszy. Nie jest jednak taki chętny do podzielenia się swoimi dobrami ze znacznie biedniejszym Wiśniewskim, Poza tym należy też uwzględnić fakt, że gdybyśmy pozbawili nagle bogatych ich dającego zatrudnienie kapitału, efektem byłby nie ogólny dobrobyt, lecz ogólna nędza. Nie oznacza to, iż komukolwiek powinien być obojętny los ubogich. Absolutnie nie. Obojętność w słowach i czynach byłaby zdecydowanie niechrześcijańska. Co więcej, gromadzenia bogactw jest niewybaczalne. Jednakże całkowita równość osiągana przy pomocy programów podziału bogactw jest ideałem zarówno nierealizowanym w praktyce jak i niebiblijnym (Przyp. 6:6—11; 24:30—34).

2. Równość w niebie?

Ktoś mógłby powiedzieć: „Ale w niebie z pewnością wszyscy będziemy równi”. Odpowiem na to tak, w tym sensie, iż wszyscy, którzy wejdą do nieba to „zbawieni przez łaskę” byli grzesznicy. I co więcej, zbawienie to będą wszyscy po równo zawdzięczali miłości Boga. Wszyscy też będą realizować ten sam cel — wychwalać Boga i radować się Nim na wieki. Pomimo to, będą w niebie również i nierówności — różny stopień doli w niebie (i niedoli w piekle). W jednym z poprzednich rozdziałów wykazałem, iż z wielkim prawdopodobieństwem w niebie istnieje postęp i rozwój, tak, że odkupieni będą przypominali stopniowo rozchylające się płatki kwiatów. Początkowo w kwiecie takim jest miejsce tylko na kilka kropli rosy, ale im bardziej kwiat się otwiera, tym bardziej rośnie jego pojemność. Niezależnie jednak od tego, niebieska niezapominajka nigdy nie będzie błyszczała tylu kroplami, co chwiejący się na sąsiedniej grządce tulipan. Niezapominajki nigdy nie staną się tulipanami ani słonecznikami. Aczkolwiek każdy gatunek kwiatów rośnie i rozwija się, to jednak od samego początku różnią się one od siebie pojemnością.

Biblia zawiera tę naukę o „stopniach chwały”. Gdy Jezus nadejdzie, aby nagrodzić swoje wierne sługi jeden z nich ostatecznie będzie miał dziesięć talentów (w rzeczywistości jedenaście — Mat. 25:28), drugi cztery talenty. W przyszły życiu będą tacy, którzy otrzymają nagrodę, jakiej inni, aczkolwiek też zbawieni, nie otrzymają, t j. nie otrzymają w tej samej ilości (I Kor. 3:10—15). Będziemy sądzeni „każdy według uczynków swoich”. A czyż i między aniołami nie ‚ma różnic? Czy każdy anioł jest archaniołem?

3. Jeżeli nie ma równości, to co będzie decydowało o różnicach?

Po pierwsze, różnica będzie określana przez stopień wierności w życiu na ziemi. Jest to bardzo ważne, aczkolwiek, jak pokazuje podobieństwo o talentach, nie wyczerpuje zagadnienia. Na samym początku jednemu słudze powierzono pięć talentów, drugiemu zaś tylko dwa. Nie naszą jest rzeczą kwestionować sposób, w jaki Bóg zgodnie ze swoją dobrą i nadrzędną wolą, rozdaje dary. I jeżeli ktoś stwierdzi: „Tak, ale nawet w cytowanym podobieństwie talenty zostały powierzone w ilości odpowiadającej zdolnościom sług”, odpowiedź jest taka: „A któż jest Stwórcą tych zdolności?.” Przeczytajcie I Kor. 4:7. „Albo co masz, czego nie otrzymałbyś?” My powinniśmy zadowolić się faktem, iż wszyscy odkupieni będą całkowicie zadowoleni, w rzeczywistości powiedzą oni: „I tak nie powiedziano mi ani połowy…” (I Król. 10:7).

4. Równość w piekle?

Nawet w piekle istnieje stopniowe zróżnicowanie. Nie wszyscy cierpią tak samo. Dla niektórych kara jest lżejsza niż dla innych (patrz Mat. 11:22.24). Stanie się to jasne, gdy przestudiujecie następny rozdział.

ROZDZIAŁ 20.

Czy dostąpią zbawienia ci, którzy nigdy nie słyszeli Ewangelii?

Przeczytaj Am. 3:1,2 oraz Łuk. 12:47.48

1. Zarzut: „ Nauka o piekle jest okrutną doktryną, uczy bowiem, iż Bóg strąca w otchłanie piekieł niezliczoną ilość niewinnych pogan, którzy nigdy nie słyszeli Ewangelii”.

Odpowiedź

a. „W otchłanie piekieł”? Kto stawia zarzut, zapomina, iż kary w piekle są zróżnicowane. Zgodnie z III Mojż. 26:28, dzieci przymierza, które odmówiły postępowania zgodnego z przymierzem będą siedmiokrotnie chłostane za swe grzechy. Księga Amosa 3:2 uczy, iż sąd i gniew Pana spadnie na Izrael — gdyż pomimo specjalnych przywilejów odwrócili się od Boga. Łukasz 12:47,48 wskazuje, iż ten sługa, który znał wolę swojego pana a nie postąpił zgodnie z nią odbierze wiele razów, ten zaś który sprzeciwił się woli pana, lecz jej nie znał, aczkolwiek również będzie chłostany, to jednak odbierze niewiele razów. List do Rzymian 2:12—16 dowodzi, iż „ci, którzy bez zakonu zgrzeszyli, bez zakonu też poginą; a ci, którzy w zakonie zgrzeszyli, przez zakon sądzeni będą”. I wreszcie, w Liście do Hebrajczyków 10:29 czytamy, iż srożej karany będzie ten, kto podeptał i zbezcześcił Syna Bożego niż ten kto łamie zakon Mojżesza. Porównaj Mat. 11:20—24; Łuk. 10:12—15; 11:31.32.

W całym Piśmie świętym znajdujemy naukę, iż stopień światła, jakie człowiek otrzymał stanowi o różnicy w karaniu. Nie oznacza to, iż ci, którzy zgrzeszyli w stanie ignorancji są całkowicie bez winy. Oznacza to jednak, iż sprawiedliwy Bóg bierze pod uwagę przywileje i szansę, jakie dany człowiek miał, a także ich brak u innego człowieka. Patrz również Łuk. 23:34; Dz. 3:17; I Tym. 1:13.

A zatem, każdy kto twierdzi, iż Bóg strąca „w otchłanie piekieł” tych, którzy żyli i umarli w ciemnocie pogaństwa, twierdzi coś sprzecznego z Biblią. To nie ślepi poganie, lecz ,,synowie Królestwa” będą z powodu swego nieposłuszeństwa wyrzuceni do ciemności na zewnątrz (Mat. 8:12).

b. „Niewinni poganie”? Stawiający ten zarzut zapominają, iż owi ślepi poganie nie są wcale tacy niewinni. Poniżej opisuję kilka przykładów ich niegodziwości, które zostały mi opowiedziano przez wiarygodnych misjonarzy. Zauważcie słowo „misjonarze”. Wynika z niego, iż wielu z tych, wśród których pracowali, nie znajdowało się już w takich kompletnych ciemnościach. Jeżeli zaś nawet wśród nich zdarzały się takie zachowania, jak poniżej opisane, to cóż musi się dziać wśród kompletnie nieoświeconych?

Nieuczciwość: „Przykro mi bardzo, że nie będę mógł przyjść dzisiaj na nabożeństwo. Umarła moja teściowa i muszę wziąć udział w pogrzebie”. Później okazało się, iż teściowa zmarła i została pogrzebana dziesięć lat temu. Ten sam misjonarz opowiadał mi o mnóstwie podobnych przypadków nieuczciwości — niektóre z nich wydawały się wprost nieprawdopodobne.

Okrucieństwo: „Mam się wstydzić? A niby czego? Nie posłuchała mnie, więc ją ukarałem”. Misjonarz znalazł żonę owego mężczyzny zwisającą głową w dół z gałęzi drzewa. Niewolnictwo, tortury, kanibalizm, zabijanie dzieci, sodomia i wiele podobnych przestępstw mnoży się wśród tak zwanych „niewinnych” pogan. Podstawowy w tym wszystkim jest fakt, iż z powodu Adama wszyscy ludzie znajdują się w stanie potępienia (Rzym. 5:12.17.18). Wszyscy ludzie z natury swojej są dziećmi gniewu, zaprzedanymi grzechowi i tkwiącymi w złem (Ef. 2:3; Rzym. 7:14; I Jn. 5:19).

Odrzucanie Boga: „Nienawidzę twojego Boga”. Tak przemawiają ci poganie, gdy po raz pierwszy usłyszą głos Bożych posłańców, opisujących im Boga miłości i sprawiedliwości, jaki został objawiony w Piśmie świętym. A czyż Rzym. 1:18—32 nie uczy, iż poganie „przez nieprawość tłumią prawdę”? Przeczytajcie cały fragment 18—32, a to z pewnością wyleczy was z uznawania pogan za „niewinnych”.

2. Zarzutu ciąg dalszy: „Nie wszyscy poganie są źli, są i tacy, którzy nie mając zakonu, z natury czynią to, co zakon nakazuje (Rzym. 2:14). Czy oni nie będą zbawieni, choćby nawet nie słyszeli Ewangelii?”

Odpowiedź

Jest rzeczywiście prawdą, iż nikły płomyk naturalnego światła dzięki któremu niektórzy ludzie wykazują dążenie do prawdy i dobrego postępowania jest u jednych bardziej widoczny niż u innych. Jednakże przebłyski te nie wystarczają, aby przywieść najlepszego nawet poganina do zbawcze] wiedzy o Bogu i do prawdziwego nawrócenia. Bóg widzi me tylko zewnętrzne uczynki lecz także serca ludzi. W sercu swoim człowiek jest dumny z dobrych uczynków, ukazując w ten sposób iż nie jest nawet w stanie właściwie użyć otrzymanego światła. Wszyscy ci „sprawiedliwi” podobni są ,,szacie splugawionej”. Prawdą jest, iż niektórzy poganie są znacznie gorsi, bardziej bezbożni od innych. Ci „inni” będą cierpieli w piekle znacznie mniejsze męki. Zbawienie jednak oparte jest na łasce a nie na uczynkach. Jeżeli ktokolwiek wątpi, iż wiara w Jezusa Chrystusa jest jedyną drogą do zbawienia, niech przeczyta następujące fragmenty Pisma Jn: 3:16; 5:12; 14:6; 15:5; Rzym. 3:23; I Kor. 3:11. Zaś Dz. 16:14 i Rzym. 10:12—15 ukazują jaka jest normalna droga człowieka do wiary w Chrystusa.

3. Końcowy zarzut: Jeżeli zbawienie zależy od usłyszenia Ewangelii, dlaczego Bóg nie sprawił, aby wszyscy ją usłyszeli?

Odpowiedź

Można by tu dodać, i dlaczego Bóg w swej wszechmocnej opatrzności nie uczynił wszystkich bogatymi, szczęśliwymi i zdrowymi? Dr H. Bavinck mówi: „Wszędzie wokół nas obserwujemy tak wiele faktów, które wydają się bezsensowne (…) wiele niewytłumaczalnych klęsk, tak nierównomierne i niewyjaśnione zróżnicowanie przeznaczenia ludzkiego, tak uderzający kontrast między ekstremalni radości i smutku. Wszystko to zmusza zastanawiającego się nad tymi zjawiskami człowieka do wybrania pomiędzy widzeniem wszechświata jako rządzonego przez ślepą wolę nieżyczliwego bóstwa (jak to czynią pesymiści), a oparciem się na Biblii i poleganiu w wierze na absolutnej i zwierzchniej — choć niepojętej — mądrości i świętej woli Tego, Który pewnego dnia sprawi, iż pełne światło nieba zaleje swym blaskiem tajemnice życia” („Nauka o Bogu” — The Doctrine of God”, s. 396). Przeczytajcie Rzym. 9:20 a także Jn 11:7 oraz Iz. 55:8.9. Jeden fakt jest pewny: człowiek upadły w Adamie i dodający do tego grzechy codziennego życia nie ma żadnego przyrodzonego prawa ani do zbawienia, ani do usłyszenia o prowadzącej do niego drodze. Jeżeli słyszy, dzieje się tak dzięki łasce. Położenie pogan nie powinno prowadzić do krytykowania Boga lecz do niesłabnącego zapału do wypełniania Jego nakazu głoszenia Ewangelii wszystkim narodom. Z pewnością obowiązuje zasada, iż bez znajomości Chrystusa poganie giną (Rzym. 1:32; 2:12; Obj. 21:8). Ratujmy ginących (Jn. 3:16).


ROZDZIAŁ 21

Czy umierające niemowlęta zostają zbawione

Przeczytaj Jon. 4:6—11; I Kor. 7:14

1. Waga tego problemu.

Do niedawna jeszcze duży procent ludzkości nigdy nie osiągał dojrzałości. Znaczna jej większość umierała w niemowlęctwie. W ostatnich czasach tragiczna ta sytuacja zaczęła się poprawiać. Podejmuje się skoordynowane usiłowania, aby zapobiec wysokiej śmiertelności niemowląt i poprawić sytuację zdrowotną narodów. Pomyślcie o tym, czego dokonały Światowa Organizacja Zdrowia (WHO), agendy Ekonomicznej i Społecznej Rady Narodów Zjednoczonych i inne instytucje na świecie. A jednak cel ostateczny pozostaje nadal daleko.

Powstaje tu oczywiście pytanie, gdzie są dusze tych niezliczonych milionów ludzi, którzy umarli w wieku niemowlęcym? Gdzie naprawdę są ci, którzy stanowią zaskakująco duży procent ludzi, którzy w jakimś czasie żyli na ziemi — choćby nawet to życie trwało tylko kilka lat, kilka miesięcy, tygodni, dni bądź minut czy sekund? Czy mamy wierzyć, iż ogromna ich większość doświadcza w jakiś sposób» agonii wiecznego potępienia?

2. Błędne podejścia.

Po pierwsze jest stanowisko, które można określić jako dominujące w Kościele Rzymskokatolickim. Sprowadza się ono do tego, że wszystkie nieochrzczone dzieci są zgubione, w tym sensie, iż po śmierci idą do Limbus Infantum (lub Infantium), które to miejsce położone jest na peryferiach piekła. Ich cierpienie polega raczej na braku nagrody niż na karze. Cierpią z powodu braku „uszczęśliwiającej wizji”.

Aczkolwiek stanowisko to zawiera rzeczywiście element prawdy (uznaje bowiem fakt, iż odpowiedzialność zależy od możliwości), to jednak jest fałszywe w dwóch miejscach. Po pierwsze, Pismo nigdzie nie przykłada tak wielkiej wagi do braku chrztu; po drugie, nigdzie też nie uczy ono o istnieniu takiego miejsca jak „Limbus Infantum”.

Całkowicie przeciwne jest stanowisko tych, którzy utrzymują, iż wszystkie niemowlęta są „niewinne”. Zgodnie z ich poglądem „grzech pierworodny” o ile w ogóle można tu o nim mówić, nie jest karalny, jeżeli osoba nie grzeszy w obecnym życiu. Ponieważ zaś małe dzieci nie mogą grzeszyć i są niewinne, więc jeżeli umierają w dzieciństwie, zostają zbawione. Takie, bądź podobne jemu stanowisko prezentują dzisiaj liczni protestanci. Kochamy ich jako braci w Chrystusie, nie wierzymy jednak, aby Pismo dostarczało ich stanowisku jakiegokolwiek rozsądnego poparcia. Również i dzieci są winne grzechu Adama. Co więcej nie są one niewinne (patrz Hb 14:4; Ps. 51:5; Rzym. 5:12.18.19; I Kor. 15:22 i Ef. 2:3). Jeżeli w ogóle mają być zbawione, zbawienie to będzie im dane nie na zasadzie niewinności lecz dzięki temu, że również te dzieci obejmuje dzieło Chrystusa.

3. Oficjalne stanowisko Kościoła Prezbiterianskiego w USA.

Westminsterskie Wyznanie nie daje jasnej odpowiedzi na pytanie czy zbawieni zostają ci, którzy umarli w niemowlęctwie. Prawdę mówiąc daje ono możliwość utrzymywania, iż niektórzy nie będą wybrani i zbawieni. Oceńcie to sami: „Wybrane niemowlęta, które zmarły w niemowlęctwie są odnawiane i zbawiane przez Chrystusa, poprzez Ducha Świętego, który działa w czasie, miejscu i w sposób przez siebie wybrany” (Rozdział X, punkt III). Jednakże w 1903 roku Kościół Prezbiteriański w USA „zinterpretował” to stwierdzenie tak, że dzisiaj dokładnie wiadomo, jakie jest jego stanowisko w tej sprawie. Przyjął on następujące stwierdzenie:

„Prezbiteriański Kościół w Stanach Zjednoczonych Ameryki na mocy swego autorytetu stwierdza co następuje… Odnośnie rozdziału X, punkt III Wyznania Wiary nie uznajemy nauki, iż ktokolwiek umierający w niemowlęctwie może być zgubiony. Wierzymy, iż wszyscy zmarli w niemowlęctwie są włączeni do grona wybranych przez łaskę i są odnowieni i zbawieni przez Chrystusa, poprzez Ducha Świętego, który działa w czasie, miejscu i w sposób przez siebie wybrany”.

4. Cytaty z prac reformowanych teologów.

„Wszyscy, którzy umierają w niemowlęctwie są zbawieni. Można to wywnioskować z biblijnej nauki o analogii między Adamem i Chrystusem (Rzym. 5:18.19).. Biblia nigdzie nie wyłącza żadnych niemowląt — chrzczonych czy niechrzczonych, urodzonych w chrześcijaństwie czy w krajach pogańskich, z wierzących czy niewierzących rodziców — z dobrodziejstw odkupienia przez Chrystusa” (Charles Hodge:: „Teologia systematyczna” — „Systematic Theology” vol. I, s. 26).

„Ich przeznaczenie określone jest, niezależnie od ich wyboru, przez Bezwarunkowy wyrok Boży, którego wykonanie nie zależy od żadnej ich działalności. Ich zbawienie dokonuje się przez bezwarunkowe zastosowanie do ich dusz łaski Chrystusa, co dokonuje się poprzez natychmiastowe i nieodwołalne działanie Ducha Świętego, które niezależne jest i poprzedza wszelkie akty ich własnej woli… Wszystko to dowodzi, iż są one bezwarunkowo przeznaczone do zbawienia od samego początku świata” (B. B. Warfieid: „Dwa studia nad historią doktryny” — „Two Studies in History of Doctrine”, s. 230).

„Większość kalwińskich teologów utrzymywała, iż zmarli w niemowlęctwie są zbawieni (…) Z pewnością nic w systemie teologii kalwińskiej nie powstrzymuje nas od wiary w to, i, jeżeli nie zostanie dowiedzione, iż Bóg nie może przeznaczyć do życia wiecznego tych, których podobało mu się powołać do siebie w niemowlęctwie, mamy prawo utrzymywać ten pogląd” (L. Boettner: „Reformowana nauka o przeznaczeniu” — „The Reformed Doctrine of Predistination”, s. 143, 144).

Niemniej jednak nie wszyscy reformowani teologowie wypowiadają się z taką pewnością. Niektórzy wyraźnie czynią różnicę pomiędzy niemowlętami wierzących rodziców i niemowlętami rodziców niewierzących. „Dzieci przymierza — ochrzczone lub nieochrzczone — idą po śmierci do nieba; co do przeznaczenia wszystkich innych, to tak mało nam na ten temat objawiono, że najlepsze co uczynić możemy, to powstrzymać się od wszelkich zdecydowanych sądów” (H. Bavinck: „Dogmatyka Reformowanych” — „Gereformeerd Do-gmatiek”, wyd. 3, Vol. IV, s. 711).

Podobnie L. Berkhorf, choć w pełni zgadza się z Kanonami z Dort odnośnie zbawienia dzieci bogobojnych rodziców, które spodobało się Bogu powołać do siebie w niemowlęctwie, odnośnie innych dzieci stwierdza: „Nie ma żadnych biblijnych dowodów, na których moglibyśmy opierać nadzieję iż… dzieci pogan, które nie osiągnęły przed śmiercią zdolności do samodzielnego rozróżnienia będą zbawione” („Teologia systematyczna” — „Systematic Theology”, s. 638, 693).

5. Biblijna nauka.

a. Jeżeli ci, którzy umarli w niemowlęctwie są zbawieni, nie dzieje się to na podstawie ich niewinności, lecz dzięki zwierzchniej łasce Boga wobec nich (patrz punkt 2 w tym rozdziale).

b. Fakt, że serce Boga troszczy się nie tylko o dzieci ludzi wierzących, lecz także o dzieci niewierzących a nawet o tych, którzy „nie umieją rozróżnić między tym, co prawe, a tym, co lewe”, jest jasno wyłożony w Księdze Jonasza 4:11.

c. „Miłosierdzie jego jest nad wszystkimi jego dziełami” i ..Bóg jest miłością” (Ps. 145:9; I Jn. 4:8). Wolno więc człowiekowi zgodzić się z tymi pięknymi słowami:

„Od umysłu miar ludzkiego

większa wszak jest miłość Pana

Chwały serca Przedwiecznego

nie opisze myśl spętana”.

d. Niemowlęta nie grzeszą w żadnej mierze na sposób dorosłych, którzy odrzucają naukę Ewangelii lub karygodnie grzeszą przeciwko głosowi sumienia.

e. Biblia nigdzie wyraźnie nie mówi, iż dzieci ludzi niewierzących doznają zbawienia. Aczkolwiek na podstawie tego, co powiedziano w punktach „b”, „c” i „d”, można skłaniać się ku wierze, iż wszystkie dzieci są zbawione, to jednak nie można twierdzić, iż Pismo zdecydowanie i takimi to a takimi słowy potwierdza ten pogląd.

f. Wszystkim wierzącym i ich dzieciom Bóg dał obietnicę, którą można znaleźć w I Mojż. 17:7 i Dz. 2:38.39, patrz też I Kor. 7:14. Zgodnie z tym, w Kanonach z Dort stwierdza się: „Ponieważ o woli Boga musimy sądzić ze Słowa Jego, które dowodzi, iż dzieci ludzi wierzących są święte nie ze swej natury, lecz dzięki łasce przymierza, którą wraz z rodzicami swoimi są objęte, bogobojni rodzice nie powinni mieć żadnych wątpliwości o wybraniu i zbawieniu ich dzieci, które podobało się Bogu do siebie powołać w niemowlęctwie” (I, art. 17).

ROZDZIAŁ 22

Czy ci, którzy zmarli niezbawieni mają szansę na późniejsze zbawienie?

Przeczytaj Mat. 25:1—13

1. Dokładna artykulacja pytania.

Istnieją dwa błędne pojęcia, z których musimy natychmiast oczyścić nasze umysły. Z jednej strony są pewni ludzie, należący do takich lub innych sekt. Zadziwiają oni czasami swoje „ofiary” wmawiając im, jakoby nie było prawdą, iż wierzą oni w „drugą próbę” (powtórny proces lub drugą szansę) Argumentują następująco: „Poganie, a prócz nich i inni ludzie, nigdy nie mieli prawdziwej szansy. A zatem szansa zbawienia po śmierci nie jest dla nich drugą próbą. Jest ich pierwszą szansą”. Z tego właśnie powodu unikałem w poprzednim rozdziale, jak to zauważyliście, słowa „druga”.

Istnieje też drugi błąd (polegający na pominięciu, jak przypuszczam), którego popełnienia dopuściły się nawet doskonałe prace doktrynalne. Traktują one bowiem o całym tym zagadnieniu, jak gdyby odnosiło się ono tylko do stanu przejściowego. (Od chwili śmierci człowieka do dnia zmartwychwstania). Nie jest to jednak cała prawda. Jest rzeczą niewątpliwą, iż w histerii pojawiało się wiele jednostek i sekt, które ograniczały pośmiertną możliwość zbawienia” do stanu przejściowego, ale nie wszystkie tak czyniły. Russelici, na przykład, wierzą, iż zmarli przestają istnieć, lecz będą stworzeni na nowo. Gdy skończy się historia, pojawią się na nowo z tymi ornymi myślami w głowie i tymi samymi słowami na języku, które mieli w chwili śmierci. I wówczas (w millenium) nadejdzie szansa zbawienia.

Jednakże niezależnie od tego, czy człowiek wierzy w szansę zbawienia w stanie przejściowym, czy też w chwili zmartwychwstania, w każdym z tych przypadków jego przekonanie dotyczy zbawienia po śmierci (tuż po lub po dłuższym czasie).

2. Argumenty tych, którzy przyjmują teorię przyszłej szansy.

Nie każda grupa używa tych samych argumentów. Jedni kładą nacisk na to, drudzy na coś innego — w zależności od szczegółowej teorii przyszłej szansy, którą uznają. Wszyscy podkreślają, iż sprawiedliwość Boga wymaga, aby dawał ludziom szansę po śmierci. Ci, którzy utrzymują, iż szansa ta dana będzie ludziom (przynajmniej niektórym z nich) w stanie przejściowym, odwołują się zasadniczo do I Ptr. 3:18,19 oraz 4:6. Fragmenty te są interpretowane tak, że Chrystus w okresie pomiędzy śmiercią i zmartwychwstaniem zstąpił do podziemia i tam rozszerzył zaproszenie do zbawienia na dusze ludzi zgubionych. Ci zaś, którzy łączą szansę zbawienia z zmartwychwstaniem w końcu historii, w sposób bliski fantazjowaniu stosują „biblijne fragmenty dotyczące Izraela” do przyszłego odrodzenia i drugiej szansy wszystkich ludzi. Dodają zazwyczaj, iż zmartwychwstanie tych wszystkich ludzi (którzy nawiasem mówiąc przestali ich zdaniem istnieć) da im szansę na wykorzystanie ku dobremu poprzednich doświadczeń życiowych. „Poprzednie doświadczenia będą z jednej strony bodźcem do dobrych uczynków, z drugiej zaś będą służyły jako środek zapobiegawczy”. Jeżeli jednak wybiorą oni życie w grzechu, ich karą będzie unicestwienie.

3. Biblijny dowód, iż doktryna ta jest fałszywa.

a. Pismo uczy, iż nie naszą jest sprawą, orzekać, co ze strony Boga jest sprawiedliwe, a co nie. Jak napisałem poprzednio, człowiek zgubiony w Adamie i dodający do tego grzechy dnia powszedniego nie ma żadnego przyrodzonego prawa do zbawienia ani do usłyszenia o prowadzącej do niego drodze. Patrz też Dań. 4:35; Rzym. 9:20.

b. Nie jest prawdą, iż człowiek, aby zostać potępionym, musi odrzucić ofertę zbawienia (Rzym. 1:32; 2:12; Obj. 21:8).

c. Interpretacja I Ptr. 3:18.19. dokonywana przez zwolenników drugiej próby jest w rzeczywistości „wyjątkowo wątpliwą i ryzykowną egzegezą jednego z najtrudniejszych fragmentów Pierwszego Listu Piotra” (A. T. Robertson: „Obrazy Słowa” — „Word Pictures”, Vol. VI, s. 117). A nawet gdyby interpretacje te okazały się słuszne, to i tak nie byłyby wystarczającym dowodem prawdziwości teorii. Należałoby jeszcze udowodnić, iż działalność misyjna wśród zmarłych ma nadal miejsce. Trudno jest również zrozumieć dlaczego Chrystus, pomijając rzesze innych zgubionych dusz, wybrał dla swojej pracy misyjnej w podziemnym świecie te dusze (dokładniej mówiąc dusze przedpotopowe), które w czasie cielesnego życia miały wszelkie możliwości pokutowania (Gen. 6:3; Hebr. 11:7). Co się zaś tyczy I Ptr. 4:6 to kontekst (patrz wiersz 5) wyraźnie dowodzi, iż ,,zmarli”, którym głoszona jest Ewangelia, to ci. którzy, gdy Chrystus przybędzie sądzić, będą już nieżywi. Tekst nie wskazuje, iż Ewangelia jest głoszona ludziom znajdującym się w stanie śmierci (w stanie przejściowym).

d. Przechodzenie od odrodzenia Izraela do przyszłej szansy dla wszystkich ludzi jest tak przesadzone i ogromnie nierozsądne, iż nie wymaga żadnych komentarzy.

e. Pismo uczy, iż stan, w którym ludzie niewierzący znajdują się po śmierci jest stanem niezmiennym. Bogacz z podobieństwa zawartego w Łuk. 16:19—31 w sposób oczywisty pozbawiony był szansy na zbawienie w przyszłości. Bezbożni są zachowani na dzień sądu w celu ukarania (II Ptr. 2:4.9). Najgęstsze ciemności zachowane są dla nich na wieki (Jud. 13).

f. Gdy wreszcie nadszedł Oblubieniec, weszły z nim te ,,które były gotowe”. Dla pozostałych drzwi były zamknięte (Mat. 25:10—13). Wyłączenie to jest na wieki (Mat. 25:46). Zmartwychwstanie jest powstaniem albo na sąd, albo do życia, nie zaś do próby. (Jn. 5:28.29). Zmartwychwstali są sądzeni wedle tego co uczynili nie w stanie przejściowym, lecz w czasie życia w ciele (Mat. 7:22.23; 25:34—46; Łuk. 12.47.48; II Kor. 5:9.10; Gal. 6:7.8; II Tes. 1:8.9).

g. Po śmierci nadchodzi nie czas próby, lecz sąd (Hebr. 9:27).

h. Pismo upomina ludzi, iż czas zbawienia jest teraz, a nie w jakimś dniu przyszłym, czy to w stanie przejściowym, czy to przy końcu historii (Ps. 95:7.8; II Kor. 6:2).

c.d.n. jeśli będzie zainteresowanie

_______
Wydawca: ZKE, Warszawa 1987, Tytuł oryginału The Bible on The Life Hereafter. Prawa do publikacji: Pastor.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *