Bogu o naszych dzieciach

Jako wierzący rodzice pragniemy, aby nasze dzieci poznały Boga. Staramy się to realizować, wysyłając je na zajęcia katechetyczne, podsuwając im chrześcijańskie książki, płyty czy filmy. To dobre i ważne działania – dzięki nim dzieci mają kontakt z Ewangelią, poznają biblijne historie, uczą się modlitwy. Pytanie jednak brzmi: czy to wystarczy?

Czego coraz częściej brakuje

Coraz rzadziej rozmawiamy z dziećmi na tematy ewangeliczne. Zajęcia katechetyczne, książki i filmy potrafią przekazać wiedzę, ale nie zastąpią żywej rozmowy z rodzicem – kogoś, kto opowie o własnym doświadczeniu wiary, odpowie na trudne pytania i pomodli się razem z dzieckiem przed snem.

Nie wiem, jakimi argumentami kierują się rodzice, którzy takich rozmów unikają, ale jestem przekonany, że żaden z nich nie jest naprawdę dobry. Dzieci potrzebują Boga, a to my, rodzice, powinniśmy umożliwić im spotkanie z Nim. Jezus powiedział: „Pozwólcie dzieciom przychodzić do Mnie”. Jak więc możemy im to utrudniać – choćby przez własną bierność?

Przeszkody, które sami stawiamy

Pozwolę sobie wymienić kilka takich przeszkód, pozostawiając je bez komentarza – niech każdy sam się w nich przejrzy:

  • brak zachęty ze strony rodziców do uczestniczenia w zajęciach katechetycznych,
  • brak rozmów z dziećmi o Bogu i prawdach ewangelicznych,
  • niekupowanie im książek, płyt z muzyką czy filmów o treści biblijnej,
  • brak entuzjazmu w towarzyszeniu dzieciom podczas nabożeństw,
  • krytykowanie w ich obecności osób zaangażowanych w służbę chrześcijańską,
  • i wiele innych, o których tu już nie wspomnę.

Każda z tych postaw, powtarzana z tygodnia na tydzień, buduje w dziecku obraz wiary jako czegoś drugorzędnego, o czym rodzicom nie chce się nawet mówić.

Najważniejsza rozmowa – rozmowa z Bogiem

Na koniec chciałbym dodać jeszcze jedno, być może najważniejsze: ważne jest, abyśmy rozmawiali z dziećmi o Bogu, ale równie ważne – a może nawet ważniejsze – jest to, abyśmy rozmawiali z Bogiem o naszych dzieciach.

Żadna katecheza, żaden film ani książka nie zastąpi modlitwy rodzica za swoje dziecko. To właśnie w niej możemy zrobić dla jego wiary najwięcej – powierzając Bogu to, na co sami nie mamy wpływu, i prosząc, aby On sam dotknął serca naszego syna czy córki.

Najnowsze na YouTube