Główna / Czytelnia / Kwartalnik Źródło / Dotrzeć do zgubionych – przywróćmy poczucie odpowiedzialności

Dotrzeć do zgubionych – przywróćmy poczucie odpowiedzialności

NIEZBAWIENI Z BOŻEJ PERSPEKTYWY

Kilka lat temu wielu chrześcijan w Stanach Zjednoczonych włączyło się do kampanii ewangelizacyjnej polegającej na ozdobieniu zderzaków swoich samochodów naklejką z napisem: „Wreszcie znalazłem”, W ten sposób tworzono okazję do świadczenia o Jezusie każdemu, kto pytał: „Co takiego znalazłeś?”

Niektórzy niewierzący odpowiedzieli kontr-kampanią. Ich naklejki głosiły: „Nigdy nie zgubiłem”. Ich punkt widzenia dominuje w naszej kulturze— żyjemy w dobie religijnego synkretyzmu, w którym każdy pogląd jest jednakowo słuszny. Sama idea, że ludzie są zgubieni i potrzebują zbawienia, jest „nietolerancyjna” i dla wielu obraźliwa. Kiedy byłem pastorem jednego ze zborów w południowej Kalifornii, małżeństwo spokrewnione z kilkoma jego członkami pojechało na kemping w jakieś pustynne, ulubione przez miłośników przygód miejsce. Podczas gdy rodzice byli zajęci rozbijaniem namiotu, ich trzyletnia córeczka Laura oddaliła się od obozu, Gdy matka straciła ją z oczu, zaczęła wołać, lecz bez rezultatu. Mijały godziny, dni i tygodnie, w poszukiwania zaangażowały się setki ochotników, lecz wysiłki okazały się bezskuteczne.

Gdyby Laura została wtedy porwana i żyła do dziś, miałaby już kilkanaście lat. Nie pamiętałaby swej prawdziwej rodziny, lecz jej rodzice wciąż pamiętaliby o tym, że ją stracili. Podobnie jedynie Bóg wie, jak bardzo zgubieni są ludzie—nawet jeśli sami tego nie czują.

W 15 rozdziale Ewangelii Łukasza Jezus przedstawia jądro Dobrej Nowiny za pomocą trzech krótkich przypowieści: o zgubionej owcy, o zgubionej monecie i o synu marnotrawnym. Nasz Pan stwierdza, że cała ludzkość jest zgubiona i potrzebuje zbawienia (czyli odnalezienia) — Łuk. 19:10. Dlatego mówi o trzech rodzajach ludzi, którzy zgubili się na trzy różne sposoby. Jeśli potraktować te przypowieści jako całość, można dostrzec pełną perspektywę Bożej (i naszej) misji wobec niezbawionych.

BEZTROSKA

Zgubiona owca przedstawia osobę, która odchodzi od Boga bezmyślnie, z głową skierowaną ku trawie, skubiąc od czasu do czasu soczyste kąski. Z oczami wbitymi w to, co leży bezpośrednio przed nią przemieszcza się z jednego pastwiska na drugie. Nieświadoma swego zagubienia odchodzi coraz dalej i dalej od stada, pozbawiając się opieki pasterza. Taka owca nigdy nie gubi się dlatego, że sama tego chce.

Podobnie jest z ludźmi, którzy dają się schwytać w sidła dóbr i bogactw tego świata. W naszym kościele były rodziny, które po osiągnięciu pewnej zamożności kupowały wóz kempingowy i najpierw przestawały pojawiać się na niedzielnych nabożeństwach, a potem odchodziły od stada i Dobrego Pasterza. Wielu ludzi gubi się, ponieważ nigdy nie podnoszą głowy ku niebu i nie zadają sobie pytań: „Skąd przybywam? Po co tutaj jestem? Dokąd zmierzam?”

BRAK TROSKI ZE STRONY INNYCH

Moneta reprezentuje ludzi zgubionych z powodu braku troski lub złego traktowania ze strony innych. Gdy znajduje się w potrzebie nie może wydawać głosu, jak owca, ani odnaleźć powrotnej drogi do domu, jak syn marnotrawny. Jej dramat polega na tym, że została wrzucona w ciemność przez czyjąś nieuwagę.

Ludzie bywają ranieni na tysiące sposobów, a ich krzywdziciele wypaczają w nich obraz Boga.

Jezus ostrzegał uczniów, żeby nie gorszyli maluczkich. Jakże wielu młodych członków naszych kościołów pogubiło się na drodze wiary z powodu złego przykładu starszych świętych…

OSOBISTA DECYZJA

Syn gubi się „na własne życzenie” inaczej niż owca czy moneta.

Zelma i Ira Stanphill w swoich pieśniach głosili ewangelię tak jasno, że bardziej już nie można było, szczególnie w utworze „Pod Krzyżem jest miejsce dla ciebie”. Niedługo po jego nagraniu Zelma opuściła Irę, odeszła od Jezusa, zaczęła występować w nocnych lokalach i związała się z jakimś rekinem show-biznesu. Pięć lat później zginęła w wypadku samochodowym, wracając z kolejnego klubu, gdzie właśnie podpisała umowę o pracę. Nikt nie wie, czy w ostatnich sekundach życia przypomniała sobie i ponownie wypowiedziała słowa, które tyle razy wcześniej śpiewała, i które przyprowadziły do Chrystusa niezliczone tysiące – „Choć przyszły tam już miliony, to wciąż jest dość miejsca dla każdego; tak, pod Krzyżem jest dla ciebie miejsce”.

Bóg jeden wie, jak bardzo zgubieni są ludzie nawet jeśli oni sami nie mają poczucia zagubienia. Jej styl życia przedstawia tych wszystkich, którzy niegdyś siedzieli w ławkach naszych kościołów, śpiewali pieśni, modlili się wraz z nami, a potem od nas odeszli. Och, cóż by to było za przebudzenie, gdyby wszyscy nasi zgubieni synowie i córki wrócili do domu!

Ludzie żyjący bez Pana są zgubieni, ponieważ nie znają Boga, nie upodabniają się do Niego i są od Niego oddaleni. Gubią się na wszystkie trzy sposoby, o których mówił Jezus: beztroska, brak uwagi ze strony innych i własne, świadome decyzje. Jeżeli nie dostrzegamy stanu tych, którzy nas otaczają, nie odczuwamy konieczności głoszenia ewangelii. Jednak jest to sprawa najwyższej wagi i nie wolno jej traktować na zasadzie „no cóż, to normalka”.

BÓG PRAGNIE ODSZUKAĆ ZGUBIONYCH

Kto jest zainteresowany odszukaniem zgubionych? Sam Bóg! On troszczy się o wszystkich: o owcę, o monetę i o syna, a wszystkie te przypadki ilustrują trzy aspekty działania Boga Ojca, Syna Bożego i Ducha Świętego w dziele zbawienia.

JEZUS POSZUKUJE

Jezus jest Dobrym Pasterzem poszukującym zgubionych. W czasach Jego usługi na ziemi panował pogląd, że Bóg, owszem, może przyjąć pokutującego grzesznika, lecz nigdy nie będzie go szukał. Lecz Jezus szuka zgubionej owcy dotąd, aż ją znajdzie (werset 4). Kobieta również szuka monety dotąd, aż ją znajdzie (werset 8).

Miłość nie zadowala się jakimś stosunkiem statystycznym między liczbą zbawionych i niezbawionych. W przypadku owiec 99% było bezpiecznych; w przypadku monet nie- zgubionych było 90%, natomiast w przypowieści O synu marnotrawnym 50%. Któżby się nie zgodził na taką statystykę wzrostu Kościoła? Co byście powiedzieli, gdyby 99% mieszkańców waszego miasta było członkami zboru? Jednak dusze nie są liczbami ani procentami. Kiedy w rodzinie umrze dziecko, niezbyt taktownie jest powiedzieć matce: „Cóż, przecież zostało ci jeszcze kilkoro”. Pan szuka każdej zgubionej duszy i tak samo powinien czynić Jego Kościół. Chrześcijanin i Kościół nie podzielają tak naprawdę misji i pasji Jezusa, jeżeli zamiast iść i szukać, po prostu stoją i czekają.

DUCH ŚWIĘTY POSZUKUJE

Działanie Ducha Świętego polega na poszukiwaniu tych, którzy nie mogą poradzić sobie sami. Tak jak zgubiona moneta, ludzkość jest martwa i niezdolna odpowiedzieć na wołanie Boga, dopóki Duch Święty jej nie pociągnie. Osobiście odbieram przypowieść o kobiecie szukającej monety jako alegorię. Światłem jest tutaj Kościół (por. Mat. 5: 4). Duch Święty pragnie wziąć lampę do ręki i udać się na poszukiwania. Szukanie zgubionych nie jest łatwym zadaniem wymaga ono wysiłku. Ale cóż pomoże największy nawet wysiłek, jeżeli lampa zgaśnie?

OJCIEC CZEKA

Owca i moneta mogą zostać znalezione bez osobistego udziału, lecz z ludźmi rzecz ma się zupełnie inaczej. Zbuntowanego syna o wiele trudniej odszukać najpierw on sam musi przyjść do siebie, a dopiero potem znajdzie drogę do swego ojca.

Problem zgubionego syna polega na tym, że próbuje on korzystać z zasobów ojca bez jego obecności. Dobrze określił to Augustyn: „Mroczne serce jest jak daleki kraj. My jednak opuszczamy Cię i wracamy dzięki uczuciom, a nie chyżym nogom”. Bruce Larson ujął to następująco: Daleki kraj to takie miejsce, gdzie doznajesz rozczarowania tym, kim jesteś. Tam właśnie dochodzisz do punktu, w którym, zawiedziony światem, zadajesz pytanie: „Czy to już naprawdę wszystko?” A Ojciec odpowiada: „Oczywiście, że nie. Wracaj do domu”.

BÓG RADUJE SIĘ, KIEDY ZGUBIENI WRACAJĄ

Pasterz, kobieta i ojciec cieszą się z odnalezienia zguby i pragną dzielić się tą radością z innymi. Tylko jedna osoba jej nie okazuje — starszy syn. Reprezentuje on każdego religijnego człowieka, którego relacja z Bogiem stała się letnia. Ani przez chwilę nie martwił się nieobecnością marnotrawnego i nie dzielił z ojcem ani żalu po utracie brata, ani radości po jego powrocie.

Starszy syn przedstawia kościół, który przechodzi do porządku dziennego nad nieobecnością zgubionych, spędza dzień za dniem w domu Ojca, nie wkładając żadnego wysiłku w ich odnalezienie.

W 1982 roku Thomas Keneally napisał bestseller pt. Lista Schindlera — książkę opartą na prawdziwej historii Oskara Schindlera, który podczas niemieckiej okupacji zatrudnił i uratował ponad 1200 krakowskich Żydów. Ci, którzy znajdowali się na liście zatrudnionych, byli uratowani przed piecami Auschwitz i innych obozów koncentracyjnych. Pod koniec wojny, mimo iż według wszelkich ludzkich standardów jego misja powiodła się, Schindler popadł w głęboką depresję z żalu, że nie udało mu się uczynić więcej.
Każdy z nas powinien zadać sobie pytanie: „Kto jest na mojej liście?”

Niedawno odwiedziłem Jad Waszem, muzeum holokaustu w Jerozolimie. Wzdłuż alejek zasadzono drzewa upamiętniające „sprawiedliwych wśród narodów świata”, tych, którzy podczas wojny ratowali Żydów. Znalazłem tam drzewo ku pamięci Oskara Schindlera. Czy w wiecznym ogrodzie będzie zasadzone drzewo podpisane twoim imieniem, z tabliczką: „Sprawiedliwy chrześcijanin, który uczestniczył w dziele zbawienia innych”? Wszak napisane jest, że Jezus posiada listę, zwaną Księgą Żywota Baranka.

Czy jako Kościół Zielonoświątkowy zadowolimy się stwierdzeniem: „Zostaliśmy użyci przez Boga do wpisania na tę listę 30 milionów ludzi”? Czy też raczej powiemy: „Zostały nam jeszcze setki milionów… i jeszcze kilku”? Prawdziwy Kościół Zielonoświątkowy nigdy nie zadowala się jakąkolwiek liczbą osób na liście. Zamiast tego, podziela Bożą pasję ratowania ludzi, którzy nadal są zgubieni.

George O. Wood
Sekretarz Generalny Zborów Bożych, USA

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *