Główna / Czytelnia / Kwartalnik Źródło / Dotrzeć do niezbawionych

Dotrzeć do niezbawionych

Najbardziej widoczną, a zarazem najtrwalszą cechą prawdziwego przeżycia zielonoświątkowego jest gorliwość w zabieganiu o dusze niezbawionych. Od momentu powstania Zborów Bożych „znakiem firmowym” naszej denominacji jest poświęcenie się aktywnej ewangelizacji. W 1914 roku założyciele Assemblies of God oświadczyli odważnie: „Oddajemy się zadaniu największej ewangelizacji, jaką kiedykolwiek widział świat”.

1 Duch Święty wytworzył w tych ludziach pasję dotarcia do niezbawionych wszędzie i przy użyciu wszelkich środków.

Ta sama pasja była szczególną cechą pierwszych przebudzeń metodystycznych. John Wesley oświadczył: „Biada mi, gdybym nie głosił ewangelii gdziekolwiek jestem w zamieszkałym świecie”2. Przykłady zagubienia człowieka, podane przez Jezusa w 15 rozdziale Ewangelii Łukasza, były ulubionym tematem kazań Wesleya. Nic dziwnego, że napisał w 1784 roku do swych przeciwników w łonie kościoła metodystycznego: „Nie macie innych powinności oprócz zbawiania zgubionych dusz”(3).

Słowa te brzmią obco w uszach ludzi usługujących współcześnie – przyzwyczajonych do szybkiego tempa, posiadających ustalone struktury administracyjne i nastawionych na zdobywanie „konsumenta”. Czyż nie są one jednak tęsknym echem wypowiedzi Jezusa na temat docierania do niezbawionych z 15 rozdziału Ewangelii Łukasza? Czy nie powinniśmy wsłuchać się w nie jeszcze raz i wziąć je sobie do serca, szczególnie teraz, gdy Kościół wkracza w trzecie tysiąclecie?

RZECZYWISTA WARTOŚĆ ZGUBIONEJ DUSZY

15 rozdział Ewangelii Łukasza pokazuje, że poświęcenie się zdobywaniu grzeszników dla Pana rozpoczyna się od zrozumienia wielkiej wartości, jaką Jezus przypisuje każdej zgubionej duszy. Dla Niego motywacja docierania do niezbawionych nie ma nic wspólnego z ich miejscem przebywania w najodleglejszych zakątkach globu. Należy ich odnaleźć z zupełnie innego powodu: przedstawiają oni najwyższą wartość dla Pana i pozostają z dala od Jego stada, czyli grona zbawionych. Chrystus przyszedł po to, by szukać i zbawić to, co zginęło” (Łuk. 19:10).

Jezus zwrócił się do swoich słuchaczy – celników, faryzeuszy, nauczycieli Prawa, grzeszników – całego przekroju społecznego narodu, zarówno wtedy, jak i teraz, odwołując się wprost do ich kulturowego i ekonomicznego pojmowania (por. Łuk. 15:1,2). Wykorzystał fakt, że w tamtej kulturze wszyscy uznają:

* Owce za źródło dobrobytu i prestiżu każdej rodziny. Dlatego zgubiona owca nigdy nie będzie posiadała większej wartości rynkowej niż 99 pozostających w owczarni.
* Pieniądze w ręku kobiety są dowodem jej powodzenia materialnego w małżeństwie oraz zabezpieczeniem w przypadku owdowienia. Jakże więc można przypisywać jednej zgubionej monecie większą wartość niż dziewięciu trzymanym w dłoni?
* Starszego syna przebywającego w domu i przeznaczonego do przejęcia dziedzictwa po ojcu oraz zarządzania jego majątkiem jako ważniejszego dla całej rodziny od jego młodszego brata, szczególnie gdy ten ostatni jest nieobecny, zbuntowany i marnotrawny.

Jezus oświadczył wyraźnie: „Powiadam wam: Większa będzie radość w niebie z jednego grzesznika, który się upamięta, niż z dziewięćdziesięciu dziewięciu sprawiedliwych, którzy nie potrzebują upamiętania” (w. 7).

Jezus nie szacuje wartości duszy w kategoriach kulturowych czy ekonomicznych. My również nie powinniśmy tak czynić. On używał plastycznych, pełnych porównań ilustracji – zgubiona owca, zgubiona drachma, zgubiony syn – aby podkreślić, że każda dusza posiada konkretną, wieczną wartość wykraczającą poza jakąkolwiek ludzką miarę. Wartość ta jest tak wielka, że stanowi wezwanie do poświęcenia każdego wysiłku, każdego grosza, każdej „nadłożonej mili” miłości – słowem wszystkiego, co konieczne – by dotrzeć do zgubionych w Eurazji, Afryce, na wyspach Pacyfiku, w Ameryce Łacińskiej czy w Ameryce Północnej.

W ten sposób 15 rozdział Ewangelii Łukasza wzywa nas do udzielenia odpowiedzi na pytanie najwyższej wagi: Czy podążymy za głosem kultury i ekonomii, czy za Zbawicielem przypisującym wieczną i nieograniczoną wartość każdej duszy ludzkiej?

PRIORYTETOWE ZADANIE POSZUKIWANIA ZGUBIONYCH

Słowa Jezusa malują przed nami trzy przekonujące obrazy: (1) Prawdziwego pasterza, który pozostawia 99 owiec „na pustkowiu” – pozbawionych ochrony i narażonych na niebezpieczeństwo – by udać się na poszukiwanie 1 zgubionej owcy, która oddaliła się od stada. (2) Niewiasty, która zapala lampę i szuka jednej zgubionej drachmy we wszystkich zakamarkach, zamiast poświęcić energię na ochronę i polerowanie pozostałych dziewięciu monet. (3) Ojca, który niecierpliwie wygląda powrotu młodszego, marnotrawnego syna, zamiast poświęcić się budowaniu więzi ze starszym synem pozostającym w domu.

Logika podpowiada, że rzeczy najbliższe – te, które pozostają w owczarni, w ręku czy w domu – powinny liczyć się dla nas najbardziej. Powinny mieć większą wartość niż kilka, a nawet wiele zgubionych dusz w Nigerii, Tuvie, Urugwaju czy Bhutanie. Powinniśmy je przedkładać ponad dzikie plemiona w Tanzanii, bezdomne matki w Waszyngtonie czy narkomanów w Seattle. Lecz Jezus posługiwał się logiką Królestwa Bożego! Stosując przykazanie i przykład, nauczał, że poszukiwanie zgubionych, kilku czy wielu, jest naszym podstawowym priorytetem. Dlatego musimy sobie odpowiedzieć na drugie pytanie najwyższej wagi: Czy poszukiwanie zgubionych rzeczywiście jest dla nas pierwszoplanowe?

ZAGUBIENIE JEST RÓWNOWAŻNE ŚMIERCI

Jezus przydaje temu priorytetowi znaczenia poprzez przedstawienie niezmiennej i nieodwołalnej prawdy stanowiącej jego fundament. Jaka to prawda? Zagubienie jest sprawą życia lub śmierci. Ojciec syna marnotrawnego dwukrotnie przyrównuje jego stan do śmierci: „syn mój był umarły (…) zaginął” (w. 24); „brat twój był umarły, a ożył” (w. 32).

Jezus kieruje w naszą stronę nurtujące pytanie: „Czy naprawdę wierzymy, że nasi synowie, bracia, rodzice, dzieci i sąsiedzi są zgubieni?

John Wesley wierzył w to. Mówiąc o stwierdzeniach Biblii odnoszących się do zgubienia człowieka i realności piekła, napominał: „Gdyby nie było »ognia nieugaszonego«, to nie moglibyśmy polegać na Pismach, które tak wyraźnie o nim mówią, ani nie mielibyśmy powodu wierzyć w niebo. Jeśli odrzucamy jedno, musimy także odrzucić drugie. Nie ma piekła, nie ma nieba, nie ma objawienia”4.
Czy stać nas dzisiaj na powtórzenie tych słów? Boże spraw, żeby nam przybyło odwagi, bo przecież słowa Wesleya są echem Chrystusowego nawoływania z 15 rozdziału Ewangelii Łukasza. Nie można odstawić na bok sprawy niezbawionych, duchowo martwych ludzi. Trzeba ich ratować, i to natychmiast.

PŁYTKOŚĆ OSOBISTYCH INTERESÓW W PORÓWNANIU DO RATOWANIA ZGUBIONYCH

Nakreślony przez Jezusa portret starszego, zawistnego brata jest niepokojący i przekonujący zarazem. Uderzony ojcowską hojnością w przebaczaniu okazaną młodszemu marnotrawnemu bratu odmówił przyjścia na wieczerzę (w. 28), mówiąc: „Oto tyle lat służę ci i nigdy nie przestąpiłem rozkazu twego, a mnie nigdy nie dałeś nawet koźlęcia, bym się mógł zabawić z przyjaciółmi mymi” (w. 29). Wobec faktu odnalezienia syna marnotrawnego narzekania starszego brata wydają się płytkie, samolubne i tanie.

W wersecie 30 mówi on coś w tym stylu: „Dla mnie nie było uczt, poduszeczek i czerwonych dywanów przy wejściu, a dla niego huczna impreza na najwyższy połysk. On szwenda się z prostytutkami, a ty dajesz mu wszystko, co najlepsze. To nie w porządku. Ja w to nie wchodzę”. To prawda, że widać tutaj poważny problem z prawidłową postawą. Zanim jednak pospieszymy z potępieniem starszego brata, przyjrzyjmy się niektórym postawom charakterystycznym dla lat dziewięćdziesiątych.

Czy starsi bracia w kościele nie mówią czasem: „Jestem zmęczony słuchaniem o ludziach żyjących tysiące kilometrów stąd. Chętnie jednak wrócę za tydzień po następną kasetę z serii »Jak osiągnąć sukces«”. Czy słyszeliście kiedyś pastorów mówiących: „Jesteśmy już przesyceni – zbyt wielu misjonarzy, zbyt wiele apeli o wsparcie”? Ilu goszczących u nas misjonarzy usłyszało: „Nie możemy cię wspierać, bracie. Przy takim dużym budynku i tak licznej obsłudze mamy bardzo napięty budżet”. Albo inna niepokojąca wypowiedź: „Mamy przebudzenie w naszym kościele i nie wolno nam gasić Ducha”.

Zabawne? Nie. Przerażające? Bardzo. Takie stwierdzenia powodują, że po moim duchowym kręgosłupie przechodzi zimny dreszcz. Te słowa wypowiadane w latach 90-tych są chyba bliższe płytkim wypowiedziom starszego brata z przypowieści, niż sobie wyobrażamy. 15 rozdział Ewangelii Łukasza prowokuje nas do uczciwej odpowiedzi na pytanie: Czy bylibyśmy zdolni zamienić nasze interesy na priorytety Pańskie i zostawiwszy 99 owiec na pustkowiu, pójść za jedną zgubioną, szukając jej do skutku?

NIEZMIERNA SATYSFAKCJA Z ODNAJDYWANIA ZGUBIONYCH

Mistrz wyraził największą radość, opisując fakt odnalezienia zgubionej owcy: „A odnalazłszy, kładzie ją na ramiona swoje i raduje się” (w. 5); „Weselcie się ze mną, gdyż odnalazłem moją zgubioną owcę!” (w. 6); „Weselcie się, gdyż odnalazłam drachmę, którą zgubiłam” (w.10). I wreszcie zwieńczenie: „Wszystko moje jest twoim. [Należy] zaś weselić się i radować, że ten brat twój był umarły, a ożył, zaginął, a odnalazł się” (ww. 31,32).

Jezus przyzywa nas do lepszego, wyższego źródła spełnienia niż ochrona owczarni, wypolerowanych monet czy zadowolonych z siebie braci. Leży ono w odnajdywaniu zgubionych. W rzeczy samej, jest to sprawdzian rzetelności prawdziwego kościoła, jak twierdził Wesley. W „Księdze dyscypliny Kościoła metodystycznego” czytamy: „Jedynym niepodważalnym dowodem na prawdziwość kościoła Chrystusowego jest jego zdolność do poszukiwania zgubionych i ogłaszania im ewangelii, rozprzestrzeniania ducha i życia godnego Pięćdziesiątnicy, propagowania stylu życia naznaczonego biblijną świętością oraz przekształcania społeczności i narodów poprzez Ewangelię Jezusa Chrystusa” (5).

Jeszcze jedno, ostatnie pytanie: Jak bardzo mój kościół jest podobny do prawdziwego?

Donald R. Corbin

Przypisy
1. Protokół z Walnego Zgromadzenia Assemblies of God w St. Louis w 1914 roku.
2. Robert E. Coleman, Nothing To Do But To Save Souls, Francis Asbury Press, Grand Rapids, 1990, s. 32.
3. Robert E. Coleman, Nothing To Do But To Save Souls, Francis Asbury Press, Grand Rapids, 1990, s. 16.
4. Robert E. Coleman, Nothing To Do But To Save Souls, Francis Asbury Press, Grand Rapids, 1990, s. 51.
5. The Book of Discipline of the Methodist Church, United Methodist Publishing House, Nashville, 1988, s. 10.

Donald R. Corbin jest dyrektorem agendy Misji Zagranicznych Assemblies of God na Afrykę.

tłum.: Krzysztof Dubis
© Life Publishers

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *