Główna / Czytelnia / Kwartalnik Źródło / Chrześcijańska misja na świecie

Chrześcijańska misja na świecie

Ewangelia Mateusza kończy się wydanym przez Jezusa poleceniem – nazywanym Wielkim Nakazem Misyjnym – skierowanym do wszystkich uczniów na przestrzeni dziejów: „Dana mi jest wszelka moc na niebie i na ziemi. Idźcie tedy i czyńcie uczniami wszystkie narody, chrzcząc je w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego, ucząc je przestrzegać wszystkiego, co wam przykazałem. A oto Ja jestem z wami po wszystkie dni aż do skończenia świata” (Mat. 28:18-20).

Wielkie twierdzenie

Lepiej zrozumiemy sens greckiego tekstu, gdy przetłumaczymy wstępną frazę następująco: „Cała władza na niebie i na ziemi została mi dana i wciąż ją posiadam”. Jest to odważne stwierdzenie. Jego władza nie jest ograniczona do jakiegoś okresu, a Jego moc i tron nie są zagrożone upadkiem. Jezus nie posłałby nas na misję, która nie miałaby szans powodzenia.

Mój przyjaciel powiedział mi, że gdy był studentem seminarium w Nowym Jorku tuż po zakończeniu II Wojny Światowej, bliski znajomy poradził mu, żeby kupił akcje nowej japońskiej spółki wchodzącej na amerykański rynek. Chociaż cena papierów nie przekraczała 10 centów za sztukę, mój przyjaciel zignorował tę sugestię. Gdyby zainwestował, zarobiłby majątek. „Firma Sony” – powiedział mi – „gdybym wtedy wiedział…”

Twierdzenie Jezusa co do posiadania „wszelkiej mocy” pokazuje nam, że nie możemy się pomylić, gdy powierzymy Mu nasze życie. Jego władza obejmuje całe niebo i całą ziemię – aniołów, świętych w chwale, stworzony porządek przestrzeni i czasu, diabła i jego sługi, moce, władze, trony i panowania. Wszystko jest Mu poddane. On ma ostatnie słowo.

Na zakończenie służby Jezusa diabeł „pokazał mu wszystkie królestwa świata” i zaproponował, że „To wszystko dam ci, jeśli upadniesz i złożysz mi pokłon” (Mat. 4:8-9).

Przyjmując, że diabeł miałby moc zrealizować swoją propozycję, to władza Jezusa, w przypadku zgody, byłaby tylko chwilowa. Diabeł ofiarował ziemię, która przemija. Jego oferta nie zawierała władzy w niebie, ani mocy odpuszczania grzechów i daru wiecznego życia.

O ileż większą władzę miał Jezus, gdyż „uniżył samego siebie i był posłuszny aż do śmierci, i to do śmierci krzyżowej. Dlatego też Bóg wielce go wywyższył i obdarzył imieniem, które jest ponad wszelkie imię, aby na imię Jezusa zginało się wszelkie kolano na niebie i na ziemi, i pod ziemią i aby wszelki język wyznawał, że Jezus Chrystus jest Panem, ku chwale Boga Ojca” (Fil. 2:8-11).

Wszyscy staniemy przed Bogiem. Nie zdamy sprawy przed Buddą, Konfucjuszem, Mahometem ani żadnym innym przywódcą religijnym. Odpowiemy przed Jezusem Chrystusem.

Wielka odpowiedzialność

Wielka odpowiedzialność jest konsekwencją wielkiego twierdzenia. Słowo „dlatego” jest łącznikiem. Nakaz skierowany do nas wyrasta z mocy, którą posiada Jezus: Wszelka moc jest dana, dlatego idź i wprowadzaj ją w czyn.

Jeżeli nie rozpoznamy owego „dlatego”, możemy nigdy nie rozpocząć. Zbyt wielu wierzących i zborów patrzy na swoje skromne możliwości, zamiast na możliwości Jezusa i mówi: „nie mogę”. Ale dzięki zaopatrzeniu Pana nieustannie będziemy motywowani do Wielkiego Nakazu Misyjnego.

Jezus użył czterech czasowników, żeby opisać wielką odpowiedzialność: iść, czynić uczniami, chrzcić oraz nauczać.

Dwa z nich w powszechnym tłumaczeniu występują w trybie rozkazującym: idźcie i czyńcie uczniami, dwa pozostałe to imiesłowy: chrzcząc i ucząc.

W tekście greckim tylko jeden czasownik występuje w trybie rozkazującym: czyńcie uczniami. Trzy pozostałe to imiesłowy: idąc, chrzcząc i nauczając.

Rozważmy konsekwencję tego gramatycznego rozróżnienia.

Nakaz: czyńcie uczniami

Odpowiedzialność polega na czynieniu uczniami. Sposób, w jaki tego dokonujemy, opisany jest za pomocą trzech imiesłowów.

Co roku nasze kościoły podają dane na temat ilości nawróceń i chrztów. Co roku dowiadujemy się o co najmniej 300.000 nowonawróconych, jednak mniej niż 100.000 jest chrzczonych w wodzie, a faktyczna liczba członków i uczestnictwa w nabożeństwach pozostaje niemal bez zmian.

Co jest nie tak? Nieświadomie przedefiniowaliśmy poselstwo Wielkiego Nakazu Misyjnego i sądzimy, że mówi on: „Niech grzesznicy odmówią modlitwę pokutną” lub „Niech dusze będą zbawiane”. Jesteśmy skłonni tak szybko prowadzić arytmetykę duszami, że zapominamy, iż prawdziwym rezultatem nawrócenia jest stawanie się uczniem Jezusa.

Wielki Nakaz Misyjny polega nie tylko na przygotowaniu ludzi do nieba, ale również na sprowadzaniu nieba do nich – przemianie człowieka na podobieństwo Chrystusa. Obejmuje to przeobrażanie życia tu na ziemi.

Słowo uczeń oznacza tego, który wzrasta przez uczenie się. Dla chrześcijan szkoła nigdy się nie kończy.

Nasza koncentracja na nauczaniu zaowocowała powstawaniem szkół, seminariów biblijnych, kursów korespondencyjnych i szkoleń dla usługujących na całym świecie. Dlaczego? Ponieważ nie możemy czynić uczniami, dopóki sami nimi nie jesteśmy. Nasza odpowiedzialność nie ogranicza się do czynienia uczniami, ale do czynienia uczniami całych narodów i grup etnicznych.

Zwróćmy uwagę na dwa określenia typu „wszystko”, występujące w Wielkim Nakazie Misyjnym: „wszelka moc” i „wszystkie narody”. Ktoś powiedział: „Chrystus posiada nieskończone znaczenie, a ewangelia powszechne przeznaczenie”. Im prościej przyjmujemy moc Jezusa, tym powszechniejszy jest nasz zapał do dzielenia się Dobrą Nowiną.

Fakt, że nasza misja skierowana jest do wszystkich grup etnicznych, oznacza, iż musimy wyjść poza wygodne ramy naszej własnej społeczności, języka i kultury. Jest to zobowiązanie dane nam przez samego Pana.

Składnik pierwszy: idąc lub gdy pójdziecie

Judaizm nie był religią nastawioną na ewangelizację i posiadał słabą koncepcją pójścia. Jezus uczył wprost przeciwnie: „Dlatego idąc, czyńcie uczniami”.
Ewangelizacja jest integralną częścią naszej wiary. Równie złe jest nasze milczenie, co ukrywanie przez lekarza odkrytego przez niego lekarstwa na raka.

Jaka konsekwencja wynika z użycia określonej formy czasownika iść – w trybie rozkazującym idźcie lub jako imiesłowu – idąc?

Gdyby był to imperatyw, moglibyśmy mieć fałszywe przeświadczenie, że naszym obowiązkiem jest po prostu pójście. Lecz w drugim przypadku istnieje cel owego pójścia.

Mój kuzyn misjonarz, David Plymire, powiedział żartobliwie, że chce rozpocząć nowe przedsięwzięcie o nazwie „Misja Krowiego Nawozu”. Spytałem, dlaczego właśnie taka nazwa. Odpowiedział, że jako dziecko przebywał z ojcem na misji w północnych Chinach i Tybecie. Gdy było nudno, razem z kolegami skakał na bosaka na stertę ciepłego nawozu. Po zabawie szedł się kąpać. Wyciskanie nawozu kciukami było miłe, ale nie miało żadnego praktycznego znaczenia.

Jezus nie nakazał: „Podróżujcie”, lecz polecił nam: „czyńcie uczniami”. Dopóki nasze wyjście nie ma celu, jest tylko miłym przeżyciem, nie przynoszącym korzyści jak tylko nam samym.

Zastosowana forma czasownika wskazuje, że kwestia nie dotyczy tego, czy idziemy. Jezus, mówiąc „a gdy pójdziecie”, zakładał, że pójdziemy. Jego przekonanie co do uczniów było słuszne, gdyż: „Oni zaś poszli i wszędzie kazali” (Mar. 16:20).
Apostoł Paweł zauważa praktycznie, że nie wszyscy wierzący będą w stanie poznawać nowe oceany, języki i kultury. Dlatego ich odpowiedzialność polega na wysłaniu. (Rzym. 10:14,15). Oswald J. Smith wyraził to w ten sposób: „Musi iść lub wysłać kogoś w zamian”. Stwierdził także: „Światło, które świeci daleko, najjaśniejsze jest blisko źródła. Kościół musi być aktywny na krańcach, bo inaczej jego serce staje się chłodne. Musi powiększać zakres oddziaływania, bo jego centrum się skurczy”.

Składnik drugi: chrzcząc

W wielu krajach trzeciego świata ludzie nie są identyfikowani jako chrześcijanie, dopóki nie są ochrzczeni w wodzie – publiczna deklaracja dowodzi powagi ich wiary.
Oczywiście można być zbawionym bez bycia ochrzczonym – świadectwo złoczyńcy na krzyżu umierającego z Jezusem. Lecz nie jest to norma.

Didache, postapostolskie dzieło z przełomu I i II wieku, wzywało do chrztu w bieżącej, zimnej wodzie. Tylko w przypadku braku zimnej można było zastosować ciepłą. Bieżąca woda symbolizowała obmycie z grzechów; zimna – surowość chrześcijańskiego życia.

Chrzest uzmysławia świeżo nawróconym, że życie według ewangelii nie jest kwestią przekonania, lecz zaangażowania się. Nauczanie Jezusa nie koncentrowało się na samorealizacji, lecz na wyrzeczeniu, nie na unikaniu krzyża, lecz braniu go na siebie. Chrzest jest początkowym aktem posłuszeństwa w naśladowaniu Chrystusa. Posłuszeństwa, które ma trwać całe życie.

Chrzest wodny dokonuje się „w imieniu” Ojca, Syna i Ducha Świętego, nie „w imionach”. Jeden Bóg, który istnieje jako Ojciec, Syn i Duch Święty – i my, którzy wrastamy w Jego życie. Chrzest jest widzialnym świadectwem niewidzialnego oraz duchowej rzeczywistości naszej obecności w Nim.

Składnik trzeci: ucząc

Czego mamy uczyć? Zakres materiału w tym kursie uczniostwa trwającym całe życie obejmuje dosłownie wszystko: „przestrzegać wszystkiego, co wam przykazałem”.
Tu spotykamy trzecie „wszystko” Wielkiego Nakazu Misyjnego.

Wszelka władza. Nie ma mocy poza Jego kontrolą.
Wszystkie narody. Nikt nie może być pominięty.
Wszystko. Żadne przykazanie Jezusa nie może być ignorowane.
Wszystko, co Jezus przykazał, możemy odnaleźć w Jego osobistym przykładzie i nauczaniu. Nasz Pan nie przewidział takiego okresu, w którym Jego nauczanie stałoby się nieaktualne lub nieprawdziwe, nieodpowiednie lub niepotrzebne.
W naszej kulturze bardzo łatwo jest zwiastować tylko niektóre prawdy, których Jezus nauczał lub zastąpić naszymi rzeczami wszystko, co przykazał. W Biblijnej teologii misji Hugh Thomas Kerr przypomina nam, że powinniśmy ograniczyć nasze nauczanie do obszaru wskazanego przez Jezusa: „Zostaliśmy posłani nie po to, aby zwiastować socjologię, lecz zbawienie; nie ekonomię, lecz poselstwo; nie reformy, lecz odkupienie; nie kulturę, lecz nawrócenie; nie postęp, lecz przebaczenie; nie nowy ład społeczny, lecz nowe narodzenie; nie rewolucję, lecz odrodzenie; nie nową organizację, lecz nowe stworzenie; nie demokrację, lecz ewangelię; nie cywilizację, lecz Chrystusa”.

Wielkie zapewnienie

Jezus obiecał swoim uczniom: „Jestem z wami po wszystkie dni aż do skończenia świata”.

Nasze posłuszeństwo wobec powołania do czynienia uczniami poprzez pójście, chrzczenie i nauczanie oparte jest na Jego całkowitej i niekwestionowanej władzy i poparte obietnicą Jego niezawodnej i wspierającej obecności.

Jesteśmy więcej niż posłani. Jest z nami sam Pan.

Osobista

Jego obecność jest osobista. Grecki tekst mówi: „Ja sam jestem z wami”. Zaimek osobowy podkreśla gwarancję daną przez Jezusa, że nigdy nie będziemy wykonywać sami Jego dzieła.

David Livingstone pisał w swoim czasopiśmie1 14 stycznia 1856 roku: „Czułem wiele zamieszania w duchu w perspektywie moich planów podjętych dla dobra tego wielkiego regionu i tak licznego narodu… Lecz przeczytałem, że Jezus powiedział: A oto Jam jest z wami po wszystkie dni aż do skończenia świata. To jest słowo dżentelmena o najściślejszym i najświętszym poczuciu honoru, tak więc na koniec… czuję się teraz całkowicie spokojny, dzięki Bogu!”

W tym samym roku, nieco później Livingstone powrócił z Afryki. Kiedy stanął przed profesurą i studentami uniwersytetu w Glasgow – wychudzony i mizerny z powodu długiego przebywania w tropikalnym słońcu i licznych przypadków chorób – publika w skupieniu i ciszy wysłuchała jego deklaracji chęci powrotu na kontynent swego powołania. „Lecz powrócę bez wątpliwości i z wielką radością. Czy chcielibyście usłyszeć, co pomagało mi przez wszystkie te lata wygnania pośród ludzi, których języka nie rozumiałem i których postawa wobec mnie była zawsze niepewna a czasem i wroga? To były słowa: „A oto Jam jest z wami po wszystkie dni, aż do skończenia świata”. Dzięki tym słowom zniosłem wszystko a one nigdy mnie nie zawiodły!”

Jezus obiecał nam coś więcej niż tylko błogosławieństwo materialnych rzeczy.

Niewzruszona

Jezus stwierdził, że będzie z nami „zawsze” (dosłownie „każdego dnia”). To jest czwarte „wszystko” w Wielkim Nakazie Misyjnym.
Wszelka władza. Nie ma mocy poza Jego kontrolą.
Wszystkie narody. Nikt nie może być pominięty.
Wszystko. Żadne przykazanie Jezusa nie może być pominięte.
Wszystkie dni. Żaden okres nie może zostać pominięty.

Wszystkie dni zawierają dni mocy i dni słabości, sukcesu i niepowodzenia, smutku i radości, młodości i starości, życia i śmierci – wszystkie dni, aż do ostatniego.

Zwycięska

Obiecał, że będzie z nami „aż do skończenia świata”. Przyimek do nie określa końca czasu Jego obecności. Będzie z nami w tym wieku i przyszłym. Różnica jest taka, że teraz jest niewidzialny, ale kiedy czas dopełni się, będziemy go widzieć twarzą w twarz.

Frank Boreham napisał o ostatniej godzinie Davida Livingstona: „Przebywał w bagnach i mokradłach niedaleko wioski Chitambo w Ilala. Poza pomocnikami nikogo przy nim nie było… przy końcu wszystkiego. Szedł tak długo, jak mógł iść, jechał konno tak długo, jak mógł jechać, i był niesiony na noszach, tak długo, jak mógł to znieść. Lecz teraz, gdy jego stopa nie może znieść dotyku ziemi, gdy twarz jest tak zniekształcona, że widziana w lustrze budzi lęk i gdy w wewnętrznym krwotoku upływa ostatnie tchnienie życia, nie może już posunąć się do przodu”.

Następnego ranka znaleziono go martwego, na kolanach. Wygląda na to, że umierał samotnie. Zatrzymajmy się jednak. Boreham stwierdza: „Umarł na kolanach! Z kim więc rozmawiał, gdy umierał? Do ostatniej chwili swojego życia rozmawiał z nieodłącznym Towarzyszem swojej długiej, długiej pielgrzymki! Nawet w chwili swojej śmierci rozmawiał z »dżentelmenem o najściślejszym i najświętszym poczuciu honoru«, którego słowu bezgranicznie ufał. »Dotrzyma słowa« – znajdujemy na ostatnich szpaltach jego czasopisma – »Dotrzyma słowa, pełen łaski i prawdy, nie ma co do tego wątpliwości. Dotrzyma słowa i wszystko będzie w porządku. Wątpliwości są niedopuszczalne, bezsprzecznie!«”

Podobnie i my mamy słowo „dżentelmena o najściślejszym i najświętszym poczuciu honoru”: „Ja jestem z wami po wszystkie dni aż do skończenia świata”.

Nasza wielka odpowiedzialność umieszczona jest zawsze pomiędzy Jego wielkim twierdzeniem i Jego wielkim zapewnieniem. Nigdy nie wypełnimy Wielkiego Nakazu Misyjnego, jeżeli nie będziemy pamiętać, że zadanie, które nam wyznaczono, przerasta nas bez Jego udziału!

George O. Wood

Przypisy
1. Andrew W. Blackwood, The Protestant Pulpit, kazanie Williama Borehama pod tytułem David Livingstone’s Text, Baker Book House, Grand Rapids 1977.

George O. Wood jest Sekretarzem Generalnym Assemblies of God w USA

tłum. Roman Włodkowski
© Life Publishers

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *