Główna / Czytelnia / Czy pozwalasz Bogu wyznaczać Twój szlak?

Czy pozwalasz Bogu wyznaczać Twój szlak?

Zachęta na czas, gdy nie jesteś pewna Bożego kierownictwa
Darlene G. Gibson
Pewnego ślicznego jesiennego wieczoru przed wielu laty, mój mąż w kilku cichych słowach przewrócił cały mój świat do góry nogami. Poczułam, jak ściska mi się gardło, gdy oznajmił mi, że zdecydował opuścić swoją bezpieczną pozycję w biznesie i całkowicie poświęcić się służbie. Gorące łzy oślepiły moje oczy i paliły policzki. W moich skroniach tętniły boleśnie gniew, strach i frustracja. Całe moje ciało zareagowało na tę wieść w taki sposób, że wciąż jeszcze czuję tamten ból, kiedykolwiek wspominam tamto doświadczenie.

Pochodzę z bardzo szczęśliwego pastorskiego domu. Byliśmy kochającą się rodziną i na pewno nie do nas można było odnieść straszne opowieści o dysfunkcyjnych dzieciach pastorów. Jedynym moim problemem odnośnie poświęcenia się służbie było to, że nie chciałam być biedna. Po kilku latach małżeństwa z Johnem czułam, że spełniły się wszystkie moje marzenia i często mówiłam, że Bóg dał mi wszystkie pragnienia mojego serca. Naprawdę uśmiechnął się do córki pastora, która wyznaczyła szlak całego swego życia jedną modlitwą: ” Panie, nie każ mi wyjść za pastora!”

Przyjaciele z sąsiedztwa, widząc moją rozterkę, radzili mi , abym pozwoliła Johnowi jechać samotnie. Ale ja nigdy nie brałam pod uwagę tej możliwości, ponieważ przysięgłam udać się w dowolne miejsce, nie tylko z moim mężem , ale i z Panem mojego życia. Tak więc, pojechałam razem z Johnem. Obiecałam przecież kochać go na dobre i na złe.

To było prawie trzynaście lat temu. Od tego czasu Bóg stworzył wiele cudownych możliwości do służby dla nas obojga. I dał mi do zrozumienia bardzo wyraźnie, że przez wszystkie te doświadczenia przygotowywał mnie do miejsca, które było Jego doskonałą wolą dla mojego życia. Jednakże na samym początku nie widziałam niczego dobrego w pójściu tą drogą. Wiedziałam jednak, że muszę zaakceptować Bożą drogę dla nas i że jest tylko jedno miejsce, gdzie mogę szukać pomocy.

Udałam się do Bożego przewodnika po życiu. Ktoś zaproponował mi Księgę Hioba. Nie znalazłam tam zbyt wiele pocieszenia! Byłam bowiem Hiobem doby równouprawnienia. Sięgnęłam więc do Nowego Testamentu w nadziei odnalezienia tam bardziej współczesnego wzorca. Tam dokładnie zanalizowałam przykład dany nam przez naszego Pana Jezusa Chrystusa i bardzo szybko okazało się, że jest tylko jedno wyjście. Musiałabym pójść ślepo Jego śladem.

Chcę tutaj coś wyjaśnić. To był proces , nad którym i ja, i Pan musieliśmy długo i ciężko pracować. Bardzo często jedynym źródłem pocieszenia był dla mnie fakt, że Chrystus na krótko przed ukrzyżowaniem powiedział Ojcu w Ogrodzie, że nie sprzeciwi się zmianie Jego planów. Jeżeli Jezus mógł być tak brutalnie szczery ze swoim Ojcem, to na pewno zrozumiałby moje zmaganie z powołaniem!

Znalazłam pocieszenie w Liście do Hebrajczyków 11 i 12. Tajemnica pójścia za Panem jest tak prosta, a zarazem tak trudna. Wszystko, czego potrzebujemy, to ślepa wiara! Musimy być gotowi, aby „odrzucić wszystko, co nam przeszkadza, oraz grzech, który nas otacza, i wytrwale biec w wyznaczonych nam zawodach” (Heb 12:1). Kocham te słowa! Szlak został wytyczony na długo przed czasem. Jezus przetarł go dla nas.

Mogę się utożsamić z tak wieloma bohaterami wiary z Heb 11. Tak jak Abraham, zostałam wezwana na miejsce, w którym nie planowałam zamieszkać. Jak Mojżesz, zostałam wybrana przez Boga, aby wyrzec się przyjemności życia. Ja również musiałam porzucić wygody mojego „Egiptu”, prowadzona tą samą niewidzialną ręka Wszechmocnego Boga, który powołał Tych wielkich bohaterów wiary. Gdy czytałam ten rozdział, stało się dla mnie jasne, że pójście w nadanym przez Boga kierunku było czymś, co mogłabym osiągnąć z Bożą pomocą.

Uderzyła mnie jeszcze inna prawda podczas studiowania tego rozdziału. Wyrzekłam się bardzo niewielu rzeczy w porównaniu z tym, czego doświadczyli niektórzy nasi bohaterowie wiary. Nie zostałam przecież powołana aby cierpieć tortury fizyczne. Owszem, zawsze musiałam znosić „zniewagi” ze strony ludzi, którzy sprzeciwiali się Bożemu powołaniu dla mojego życia, dzieciństwo spędzone w pastorskim domu przygotowało mnie jednak na to. To było jedyne cierpienie, jakie mogłam zidentyfikować, a moje serce zostało upokorzone, gdy uświadomiłam sobie, że nie jest to wcale tak istotna część naszego powołania.

Zaczęłam więc postrzegać nasze powołanie jako akt Bożej miłości wobec nas, a nie jakąś straszną karę zesłaną z niewiadomego powodu. Na początku z wysiłkiem, zdołałam zaakceptować dar, który Bóg chciał ofiarować mnie i mojej rodzinie. Powzięłam postanowienie, aby wstawać rano i spędzać czas na modlitwie – to był punkt zwrotny. Im więcej się modliłam, tym więcej widziałam potrzeb ludzi, do których Bóg nas powołał. Pójście za Bogiem to proces. To postanowienie, które musimy odnawiać codziennie. To ufanie Panu, który nas powołał i który utrzyma nas na drodze, którą dla nas wybrał. Są też na tej drodze nagrody. Niekoniecznie muszą dać się zdeponować w banku, ale mi to nie przeszkadza. Moje dzieci znają Boga swoich rodziców. Obserwowałam, jak uczą się chodzić w prawdzie. Po pierwsze, nauczyły się, że gdy już zdecydujesz się iść za Bogiem, On nigdy Cię nie opuści. Nie jesteśmy może bogaci według światowych standardów, ale za to ile mamy skarbów w Bożym Królestwie!

Pójście za Bogiem oznacza, że droga wyznaczona nam przez Niego nie zawsze jest tą, którą my wybraliśmy. Wraz z mężem byliśmy bardzo dobrzy w snuciu planów na przyszłość. Nigdy jednak nie zapominaliśmy dodać „Jeżeli Bóg zechce”. I gdy w końcu Bóg nas powołał, abyśmy wprowadzili te słowa w czyn, musieliśmy pójść tam, gdzie On nas posłał. Nasze doświadczenie prawdziwie nauczyło nas, że nasz Zbawiciel rzeczywiście zna plany, które ma dla nas. I to są plany o pokoju, a nie o niedoli, aby zgotować nam przyszłość i natchnąć nadzieją (Jer 29:11). Pójście za Bogiem jest o wiele łatwiejsze, gdy pamiętamy, że zostaliśmy powołani, aby służyć Bogu, który ma na sercu tylko nasze największe dobro!

Darlene G. Gibson jest żoną jednego z pastorów Zboru Zielonoświątkowego Apponaug w Warwick w stanie Rhode Island. Oprócz tego, jest autorką książek chrześcijańskich i matką dwójki dzieci.

Copyright by Pastor.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *